Patologia rodziny i systemu w oczach dziecka

2
Zastanawiam się czasami, jaki procent dzieci z patologicznych rodzin jest w stanie wyjść, jak to się dawnej mówiło: “na ludzi”. Bo, kiedy zagłębiam się w lekturę na ten temat, ciarki przechodzą mi po grzbiecie. Rozumując umysłem laika, jakim w tej dziedzinie jestem, skłonny jestem sądzić, że takie osoby powinny przejmować te zachowania, na które się w dzieciństwie napatrzyły, przesiąknąć nimi i wejść w życie z bagażem kompleksów. Zapewne jest tak w wielu przypadkach. Znam jednak jeden, w którym mała, krzywdzona niegdyś przez los i otoczenie dziewczynka jest dzisiaj uznaną i nagradzaną pisarką i znakomitą tłumaczką. Ela Sidi, bo o niej to mowa, znana jest w Polsce i nie tylko, z racji tytułu swojego blogu, jako “Gojka z Izraela”. Absolwentka polonistyki z Uniwersytetu Gdańskiego, będąc żoną Izraelczyka, od ponad dwudziestu lat mieszka w Izraelu, nauczyła się biegle języka hebrajskiego i dziś tłumaczy sztuki teatralne, które wystawiane są w Polsce, jak, przykładowo “Jakiś i Pupcze” Hanocha Levina. Tu pozwolę sobie wtrącić cytat z wypowiedzi reżysera spektaklu, Piotra Szczerskiego: “Jeżeli spektakl nie spodoba się Państwu, toitak uważam, że tłumaczenie sztuki przez Elę Sidi jest rewelacyjne”.4 Jest ona także autorką fenomenalnej książki “Izrael oswojony”, w której opisane są wszystkie jasne i ciemniejsze strony życia w tym wyjątkowym, pod względem kultury, religii, etniczności i polityki kraju. Debiutowała wcześniej książką “Biała cisza”, w której opisała w formie fikcji literackiej swoje dzieciństwo w rodzinie z poważnymi problemami. czcij-ojca-yellow-1Na półki księgarskie w Polsce właśnie dotarła jej najnowsza książka: “Czcij ojca swego”. Jest to w pewnym sensie przeróbka i rozszerzenie “Białej ciszy”, zawierająca jeszcze bardziej literacko dojrzały i przejmujący opis tego, co dziecko przechodziło i czuło żyjąc w rodzinie po części patologicznej, w czasach późnego okresu gierkowskiego, kiedy wszystkiego brakowało. Jak autorka sama przyznała, nie jest to ściśle jej biografia, jednak powieści tej nie można nazwać fikcją literacką. Wszystkie wydarzenia i sytuacje w niej opisane widziane są oczami dziecka, które pewnych spraw nie może zrozumieć, ale powodowane odruchami samoobrony bardzo szybko uczy się odróżniać dobro od zła i formułować swoje własne patrzenie na świat, zachowania dorosłych i na religię w wersji czysto obrzędowej. Bohaterka książki, mieszkająca na Śląsku Ania, w bardzo wczesnym wieku zostaje osierocona przez matkę, która ją kochała, chroniła przed złem i zapewniała poczucie bezpieczeństwa. Po pewnych bojach prawnych, sąd przyznaje opiekę nad nią i nieco starszym bratem ojcu, człowiekowi nie z gruntu złemu, ale wykolejonemu i niepotrafiącemu się wyzwolić z nałogu pijaństwa. Kiedy jest pijany, dzieci wiedzą, że lepiej zejść mu z drogi. Ania nawet momentami ma pretensje do swojej własnej matki za to, że umarła, zostawiając ją i brata Adama na pastwę rodziny. A jednak, kiedy ojciec jest trzeźwy i bierze na kolana, kiedy pocałuje i pogłaszcze, dziecko tak łaknące miłości kocha go i pragnie, żeby taki był zawsze. Tato w przypływie dobrego humoru zabiera dzieci do sąsiedniej miejscowości na wesołe miasteczko, ale tam zostawia dzieci i sam idzie pić do knajpy. Kiedy dzieci go odnajdują i proszą, żeby już wrócił z nimi do domu, bo późno, a dzieci głodne i zmarznięte, on obiecuje, że “już tylko jedno piwko dopiję i zaraz jedziemy”. To jedno piwko trwa bardzo długo, ale kiedy wreszcie cała trojka zmierza w stronę dworca autobusowego, ojciec spotyka kumpla, więc taką okazję muszą razem opić. Po kolejnej godzinie, ojciec śpi z głową na stole, kompletnie pijany i bez grosza w kieszeni. Członek rodziny, przyłapawszy Anię na, w gruncie rzeczy, niewinnym, zrozumiałym w warunkach mieszkania bez ubikacji ułatwieniu sobie pójścia za potrzebą, szantażuje dziecko groźbą, że powie i przerażoną zmusza do poddania się molestowaniu, po czym grozi jej smażeniem się w piekle przez wieki, jeśli złamie przysięgę na Boga i powtórzy komukolwiek. Nauczycielka w szkole grozi obniżeniem stopnia ze sprawowania za to, że ojciec nie daje pieniędzy, ani nie pomaga przy realizacji pewnego programu społecznego. Siostra katechetka denerwuje się na dziecko, że nie przyprowadziło rodziców na próbę generalną Pierwszej Komunii. Kiedy ktoś szepce siostrze do ucha o domowej sytuacji Ani, ona każe jej przyprowadzić brata “bo nie mogę zepsuć całej ceremonii”. Dzieci w szkole nie chcą bawić się z sierotą. Nowa żona ojca, na której miłość liczyli Ania i Adam, nie spełnia ich oczekiwań, a mimo to dzieci stają w jej obronie, gdy pijany ojciec bije ją. Nawet kuratorka z urzędu, odwiedzająca mieszkanie, traktuje dzieci jako złe, bo mają takiego ojca i przewiduje, że każde z nich wyrośnie na zakałę społeczeństwa. To tylko kilka przykładów postaw ludzi, którzy czczą święte obrazy i śpiewają psalmy kościelne, ale jakoś zwykłego ludzkiego serca dla skrzywdzonych dzieci im często brak. Ania w swoich wnikliwych rozmyślaniach szybko dorośleje i uczy się swojego własnego osądu ludzi i sytuacji, słuchając różniących się wypowiedzi babć i innych członków rodziny. Ale książka ta opowiada też o szarości życia w PRL. Tej szarości, która musiała też wpłynąć na ukształtowanie charakteru ojca Ani. Dramatyczny opis wielogodzinnego stania w kolejce pod sklepem mięsnym, przepychania, złorzeczenia i znikania towaru na zapleczu sklepu uważam za majstersztyk literatury. Dziecko, które powinno było mieć normalne dzieciństwo, opiekę i miłość, musiało uczestniczyć w życiu dorosłych, wystawać w kolejkach sklepowych i w domu przejmować obowiązki zwykle wymagane od dzieci starszych. Dziecko uczyło się wcześnie nienawiści do niektórych ludzi i kombinowania forteli, żeby się, mówiąc zwyczajnie “nie dać”. Książka “Czcij ojca swego” jest doskonałym, aczkolwiek gorzkim studium psychologicznym, ukazującym dramat rodziny patologicznej, cierpienia dziecka i ciągle potrzebnego do przetrwania odruchu samoobrony. Napisana jest językiem dorosłym, ale takim, w którym świat widziany jest przez dziecko, na początku zagubione i naiwne, później przedwcześnie rozumne. Książkę tę czytałem niemal jednym tchem, bowiem jest tak sugestywna i tak bardzo trzyma uwagę. Każdy, kto ma, czy miał dzieci i nie tylko, powinien ją przeczytać. Jeśli nie ma jej na półkach księgarń w okolicach Toronto, można ją z pewnością zamówić. Nie rozczaruje się nikt. Ela Sidi – Czcij ojca swego Wyd. Smak Słowa, Sopot 2016 ISBN 978-83-64z846-65-6
Poleć:

O Autorze:

Witold Liliental

Urodzony w Polsce, dorastający w Południowej Afryce, inżynier metalurg z zawodu (dyplom z Polski) i dziennikarz, propagujący tolerancję rasową, szczególnie aktywny w obalaniu stereotypów i uogólnień, popularyzator historii Polski i osiągnięć Polaków w starym kraju i na świecie, recenzent wydarzeń kulturalnych i książek.

2 Comments

  1. Alice Blahut on

    Nie czytalam ksiazki wiec nie wiem o wszystkim co napisala autorka. Zawsze mnie interesowaly sprawy ludzkie moze chocby dlatego ze sama nie malo przeszlam w zyciu.
    Bardzo zawsze nurtuje mnie sprawa tzw.”korzeni” problemu. Nic nie wiemy o zyciu ojca Ani Leszka jak i jej mamy. Leszek , z jakiej pochodzil rodziny i jakie bylo jego zycie. Z jednej strony jest to ojciec ktory potrafi okazac milosc i ma najlepsze checi (Boze co bym dala przez moment cos takiego przezyc) w stosunku do dzieci z drugiej strony jest czlowiekiem bardzo slabym uzaleznionym od alkoholu itd i lekkoduchem. Znajduje kobiete ktora jednak zostaje jego zona. Nie bardzo wiem czy on czy ta kobieta jest wiekszym lekkoduchem. Moze w momentach swiadomosci w jakis sposob orientuje sie ze ten zwiazek nie jest dobry dla dzieci i kto wie czy w momentach nietrzezwosci “wylewa ” swoje niezadowolenie. Chyba chodzi do pracy ale caly “dom” ledwo zyje. Nie wiemy jak doszlo do malzenstwa Leszka z mama Ani. To co ja zauwazylam w swoim zyciu i poznajac historie swoich pszodkow to czesto niestety juz przed slubem sa przeslanki ze ten zwiazek nie wrozy nic dobrego ale ludzie a czesto kobiety zakladaja “jakos to bedzie”. Zmieni sie ale niestety czesto na “gorse”! Czasem jest to niekonczacy sie lancuch :chorzy ludzie maja chore dzieci. Czesto jest bardzo trudno byc dobrym i madrym rodzicem jak sie nic nie wynioslo z domu. Niestety na “pochyle drzewo kozy skacza”. Szkoda ze w szkolach nie ma etatowych psychologow gdzie dzieci moglyby zwrocic sie w swoich bardzo bolesnych prywatnych sprawach. Czesto dzieci w klasie nie rozumieja cierpien i sytuacji kolegi czy kolezanki i niestety bardzo czesto znecaja sie nad takim biedakiem. Male “potwory”??? zastanawiamy sie skad sie to bierze. Przeciez zostalismy stworzeni przez wspanialego Boga dobrego milujacego skad sie to bierze??? Moja S.P Matka byla swetnym nauczycielem ale bardzo slabym psychologiem. Nie kazdy z nas jednak zostaje zlamany i bez szansy jakiegos godnego zycia to zalezy od wielu czynnikow. Nie kazdy syn pijaka bedzie pijakiem i nie kazda molestowana dziewczyna nie znajdzie szczescia w normalnym zwiazku. Rodzina jako najmniejsza komorka w organizmie jakim jest panstwo jak bedzie zdrowa i silna to i panstwo bedzie silne. Jednak autorka piszac swoje wspomnienia nie moze jednak calkiem wyzbyc sie tego i zapomniec to zostaje na cale zycie!!! Jaki jest sposob na szczesliwa i zdrowa rodzine??Chyba jeszcze tego nikt nie wymyslil. No coz “dziwny jest ten swiat ze od tylu lat……obawiam sie ze mogloby byc napisanych wiele ksiazek przez wielu autorow na ten temat. Smutne ale prawdziwe.

  2. Czcij ojca swego to przede wszystkim historia o rodzinie. Niestety, rodzinie Ani daleko jest do ideału tej z portretu. Najwięcej negatywnych emocji wzbudza ojciec dziewczynki, Leszek, który nadużywa alkoholu. Co ciekawe, jako czytelnik, nie poznajemy dokładnie jego motywów oraz prawdziwych pobudek. To samo dotyczy pozostałych postaci – drugiej żony Leszka, Jadwigi, wujka Henryka, czy też pani kurator. Czytelnik sam musi zastanowić się, dlaczego ci ludzie zachowują się właśnie w ten sposób. Dlaczego częściej krzywdzą innych niż im pomagają? Mimo wszystko każdy bohater nakreślony jest świetnie – tacy ludzie jak Leszek, Jadwiga, czy brat Ani, Adam to ludzie z krwi i kości. Z prawdziwymi zachowaniami, które bywają i złe, i dobre. I chociaż Leszka nie da się lubić, bywają takie momenty, że czytelnik zastanawia się – on nie może być przecież w stu procentach zły? Wydaje mi się, że tak samo jest w prawdziwym życiu. I dlatego ta książka jest właśnie wyjątkowa.

    Nie mogę nie wspomnieć o tym, co mnie odrobinę gryzie, a może powinienem raczej powiedzieć – odrobinę męczy. Autorka nie kończy historii Ani całkowicie; nie pokazuje również dobitnie, na jaką osobę wyrosła i kim się stała. Jednak to co zostaje niedopowiedziane wcale nie pozostawia niedosytu. Wręcz przeciwnie – mnoży w głowie wiele pytań, na które czytelnik sam musi sobie odpowiedzieć. Tworzy również wiele refleksji, z którymi chcąc nie chcąc zostaje sam.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.