Humoreska na serio: Dysputa

2
Wstęp Spróbuję opisać sztukę prowadzenia sporów w celu pokonania wroga. Chcę przez to pomóc braciom i nie-braciom, przyjaciołom i moim sympatykom (nie mam ich za wielu). Tekst ten powstał z myślą o tych, którzy mnie znają i tych, którym jestem całkiem obojętny, ale nie pałają do mnie nienawiścią (jawną). Przedstawiam metody jak pokonać przeciwnika. Są to metody erystyczne, zaczerpnięte od znanego filozofa Schopenhauera. Najkrócej mówiąc, są to metody polegające na tym, jak zrobić komuś wodę z mózgu. Oto skrót sposobów dyskusji być może nieuczciwej ale zwycięskiej. Jest ich 10. 1. Podawanie rozproszonych przesłanek (także błędnych), tak by przeciwnik nie zorientował się, do czego zmierzamy, a kiedy przeciwnik już zaakceptuje wszystko, robimy z nich wniosek przez niego niespodziewany. 2. Warto wyprowadzić przeciwnika z równowagi (np. przez bezczelne zachowanie) i następnie pomieszać kolejność wnioskowania (aby przeciwnik pogubił się w wywodzie i uznał swoją porażkę). 3. Należy triumfalnie ogłosić, że dowiodło się czegoś, choć wcale z dyskusji tak nie wynika. 4. Kiedy przeciwnik żąda konkretnych argumentów przeciw jego twierdzeniu, a ich nie znajdujemy, uciec się do ogólników. Dużo słów – mało treści. 5. Jeśli zabraknie wam argumentów odwołujcie się do tzw. autorytetów. Mówcie co wam ślina na język przyniesie, twierdząc, że tak stoi księgach. “Cytujcie” Platona, Arystotelesa i innych mędrców. Nikt nie sprawdzi, że mędrcy wcale tego nie mówili. Dobry cel uświęca fałszywe środki. 6. Gdy odnosicie wrażenie, że przeciwnik bierze nad wami górę – nie pękajcie, przystąpcie do ataku. Zastosujcie – jak uczy Arthur Schopenhauer w pracy “Erystyka czyli sztuka prowadzenie sporów” – metodę rzucania obelg, no, może nie obelg, ale przyklejania etykietek. Ostro, bez hamulców. 7. Ni z gruszki, ni z pietruszki zadajcie pytanie związane luźno z tematem, na które przeciwnik nie będzie w stanie odpowiedzieć . W ten sposób, pokażecie jego niekompetencję i pokażecie światu, że to wy macie rację. 8. Argumentum ab utili czyli zadziałać na wolę, a nie na rozum. Przekonajcie z całą stanowczością, że korzystniej dla wszystkich (nawet dla całego świata) będzie, aby przyjęte zostało nasze rozwiązanie, nasza teza (choćby była ona bez z sensu). Zaś każda inna doprowadzi do kataklizmu. 9. Sprawić przez potok bezsensownych słów, że w końcu przeciwnik pogubi się. 10. Argument ostatni – ad personam: Widząc, że przeciwnik jest mocniejszy, trzeba atakować go osobiście, obrażać lub w jakikolwiek sposób porzucić prawdziwy przedmiot sporu. Używanie słów obraźliwych wobec przeciwnika jest w tym przypadku szczególnie zalecane. Jednym z łagodniejszych, a nawet eleganckich inwektyw jest radosny i donośny okrzyk: “Ty i całe twoje stronnictwo, twój kraj, twoja partia, twój wódz jesteście przykładami chorej ambicji, przy maleńkich móżdżkach”. Zakończenie Zapyta ktoś po co te nauki. Ano po to, aby się nie dać. Aby się nie dać panoszącej w naszym świecie głupocie. Panoszącemu egoizmowi. Panoszącym się nowobogackich idiotom w wykorzystywaniu naiwnych, a porządnych. Tylko sprytem i podstępem pokonamy hołotę. Nie wierzcie w tolerancję. Nie wierzcie w dobre serce polityka czy tego, który siedzi po drugiej stronie twojego biurka. Uwierzcie w siebie. Wierzcie filozofom, bo to z rozmyślań jednego z nich powstał ten tekst. Nie wierzcie bałwanom, gdy wam mówią, że cywilizacja XXI wieku wygrała z antysemityzmem, nacjonalizmem, szowinizmem, terroryzmem itd. Nie wierzcie w obiecanki-cacanki. Może wypadałoby przyznać, że jest to metoda “poniżej pasa”. Nie należy jej więc stosować wobec ludzi mądrych, dobrych i naszych przyjaciół (sprawdzonych w bojach).
Poleć:

O Autorze:

Jerzy Klechta

Jerzy Klechta – dziennikarz prasowy i telewizyjny. W zawodzie od przeszło 50 lat. Autor ponad 20 książek.

2 Comments

  1. Szanowny erysta nie wzbudza u mnie uczucia nienawiści, wręcz przeciwnie: każdy artykulik wywołuje uśmiech na mojej twarzy, za co jestem wdzięczny. Z tej głębokiej wdzięczności chciałbym zadedykować panu piosenkę Kazika “Nie ma litości” ( w szczególności refren ):

  2. Ma pan zwyczaj pouczania innych, ale niekoniecznie stosuje się do głoszonych przez siebie prawd.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.