Ludzie Pogranicza

3

Europa jest zalewana falami uchodźców, Paryż tonie we krwi i łzach, ruchy nacjonalistyczne zdobywają coraz więcej zwolenników, a w Polsce niejednokrotnie powtarzane jest hasło “Polska dla Polaków”. Tymczasem w Montrealu, 10 listopada, w siedzibie Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji można było się przenieść w zupełnie inny świat, zdawałoby się utopijny, gdzie ludzie różnych wyznań i narodowości mogą spokojnie żyć obok siebie i ze sobą. W historii świata ta “utopia” niejednokrotnie była możliwa i dzięki takim osobom jak Krzysztof Czyżewski jest i w naszym współczesnym świecie propagowana.

Krzysztof Czyżewski, poeta, eseista, dyrektor Ośrodka Pogranicze i Fundacji Pogranicze, autor kilku książek, laureat licznych nagród przybył do Montrealu na zaproszenie Kanadyjskiej Fundacji Dziedzictwa PolskoŻydowskiego. Jego wykład zainaugurował spotkania nowo powstałej Kawiarni Literackiej.

Wystąpienie gościa z Polski odbyło się w formie wywiadu – dziennikarka Bożena Szara, prowadząca przez 15 lat polskie Radio Jedynka, w bardzo kameralny, bezpośredni sposób przeprowadziła z panem Krzysztofem rozmowę, przeplataną występami artystów – śpiewem Janusza Wolnego, grą na fortepianie Magdaleny Wolny (utwory Chopina) i urywkami prozy Czesława Miłosza czytanej przez Jana Porowskiego. Szczególnie fragmenty “Doliny Issy” Miłosza pasowały do nastroju wieczoru, gdyż opowiadały o tym, jak wyglądało dzieciństwo poety na pograniczu kultur – polskiej i litewskiej.

Historia powstania Fundacji Pogranicze oraz jej działalność zostały przedstawione licznie zebranej publiczności w formie barwnego opowiadania Krzysztofa Czyżewskiego, które zaczęło się od słów – “pokolenie moich rodziców musiało swoją ojczyznę odnaleźć od nowa”. Rzeczywiście ta powojenna Polska stała się nie tylko zupełnie odmienna z powodu ustroju, lecz zatraciła swoją wielokulturowość i wielowyznaniowość. Jedynie ich “niedobitki” pozostały na wschodnich terenach przygranicznych.

“Jako uczeń szkoły podstawowej chodziłem w swoim rodzinnym Poznaniu na pływalnię i dopiero po latach dowiedziałem się, że przed wojną mieściła się w niej synagoga. Nikt z dorosłych mi o tym nie powiedział” – wspominał prelegent. Z tęsknoty za tymi zapomnianymi kulturami, które składały się na wielobarwną mozaikę II RP zrodziła się jego idea Fundacji. Nastał rok 1989 – rok upadku komuny i nagle wszystko stało się możliwe. Pan Krzysztof razem z grupą przyjaciół (każdy z nich dźwigał plecak wypchany książkami: Miłosza, Ficowskiego, Konwickiego, Singera), pojechał do Sejn, miasteczka leżącego tuż przy granicy litewskiej. W tym zakątku Polski mieszkają obok siebie Polacy, Litwini, Białorusini, Tatarzy oraz Ukraińcy przesiedleni w ramach Akcji Wisła, a w miasteczku działają domy kultury – polski i litewski, kościół katolicki i cerkiew prawosławna, a po dawnej, licznej ludności żydowskiej pozostały budynki synagogi, chederu oraz cmentarz. Zdawałoby się, że był to idealny teren na założenie Fundacji, która obrała za swoją siedzibę dawny dworek rodziny Miłoszów.

Czy jednak można było mieszkańców Sejn nazwać “ludźmi Pogranicza”?
– “Zrozumiałem definicję “Pogranicza” w ukraińskich Czerniowcach – dawnej stolicy Bukowiny. Moim przewodnikiem był człowiek, którego początkowo nie mogłem zaklasyfikować do żadnej grupy narodowej czy wyznaniowej. Zaczął mnie oprowadzać po mieście wskazując najpierw na synagogę. – “To jest nasza synagoga.” – powiedział z dumą. – A więc jest Żydem – pomyślałam. Potem jednak wskazał na kościół katolicki, cerkiew i również je określił jako “nasze” – wspomina pan Krzysztof.

This slideshow requires JavaScript.

Tymczasem w Sejnach różne grupy etniczne żyjąc obok siebie nie tworzą wspólnoty. Działalność Fundacji Pogranicze i Ośrodka Pogranicze przybliżają im ideę życia “obok siebie, ale razem”. Nie jest ona łatwa do zaakceptowania i nawet ci, którzy uważają się za tolerancyjnych, niejednokrotnie nie potrafią stać się idealnymi “ludźmi pogranicza”. Sprzyja temu czas. Proces zacieśniania więzi, budowania mostów i praca nad “tkanką łączną” – jak to ładnie określa pan Krzysztof – jest bardzo powolny, a zburzyć go łatwo, chociażby na przykładzie byłej Jugosławii, gdzie zdawałoby się, oba narody i religie przykładnie żyły obok siebie i ze sobą. Jeszcze zanim wybuchła tam straszna wojna, Jugosłowianie przyjeżdżali na spotkania fundacyjne i ostrzegali, że ich świat niedługo runie.

Mosty łatwo zburzyć, a tak trudno je odbudować! Czy jesteśmy ludźmi Pogranicza? Czy chcemy nimi być? Gdzie są granice naszej tolerancji? – te pytania padały z sali, co jakiś czas przeplatane zabawnymi anegdotkami z naszego życia emigranckiego, zabarwionego specyfiką Quebecu, gdzie do mieszanki wielokulturowej, tak powszechnej w całej Kanadzie, dochodzi silny nacjonalizm francuski.

Idea Kawiarni Literackiej w Montrealu przyjęła się, sądząc po gorących brawach publiczności i jej zaangażowaniu w dyskusję. Liczne pomysły na następne spotkania już są, a najbliższy wieczór będzie poświęcony polskim tradycjom bożonarodzeniowym w chłopskiej chacie i na pańskim dworze. Podczas wieczoru prezentowana będzie książka-album “W jednej walizce” – opowiadająca o polskiej arystokracji w Kanadzie, a jeden z jej bohaterów powspomina, jak to dawniej obchodzono to najpiękniejsze z polskich świąt.

Poleć:

O Autorze:

Beata Gołembiowska

3 Comments

  1. Panie Witoldzie , dziękuję za miłe słowa, szczególnie od człowieka, którego artykuły miałam przyjemność czytać i podziwiać za ich styl i treść.

  2. Witold Liliental on

    Gratuluję wspaniałej i mądrej inicjatywy! Obu się dalej rozwijała i rozkwitała!

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.

Read previous post:
Co się dzieje? Szybkie newsy – czwartek, 26 listopada

Imieniny obchodzą: Delfina, Konrad, Lechosław, Leonard oraz Sylwester.160 lat temu w Stambule zmarł Adam Mickiewicz; jego ciało zostało przewiezione do...

Close