Z perspektywy uchodźcy

16

Przyznam, że nie lubię wypowiadać publicznie swojego zdania na temat wydarzeń w Polsce. Prawie całe swoje dorosłe życie mieszkam w Kanadzie, nie płacę w Polsce podatków, nie żyję z konsekwencjami wyborów w Ojczyźnie. Tym razem jednak uważam, że moje doświadczenia jako imigranta mieszkającego w kraju, do którego każdy przybył z daleka, mogą być podstawą opinii, które powinny być brane pod uwagę w dyskusji o przyjmowaniu uchodźców w Polsce.

Zacznijmy jednak od moich osobistych doświadczeń w telegraficznym skrócie.
Z Polski wyjechaliśmy razem z żoną w nadziei zarobienia na własne mieszkanie, czyli w/g obecnych kryteriów była to emigracja jak najbardziej ekonomiczna. Azyl polityczny udzielony przez rząd Grecji dał nam prawo legalnego nieograniczonego pobytu w tym kraju, ale bez prawa do pracy i bez żadnego zasiłku, bez absolutnie żadnej pomocy socjalnej ze strony państwa ani jakiejkolwiek organizacji. Znaleźliśmy się w innym kraju bez znajomości języka, właściwie bez żadnych kontaktów i praktycznie bez pieniędzy – bo ile można było dostać za sprzedany aparat marki Zenith?

Znaleźliśmy się w środowisku uchodźców/emigrantów, najprzeróżniejszych: od Polaków w sytuacji bardzo podobnej do naszej aż do dezerterów z wojny irańsko-irackiej, których absolutnie żaden kraj na świecie nie chciał przyjmować. Jakoś sobie w tej sytuacji daliśmy radę. Nic w tym szczególnego. Tak samo, jak nie lepiej, dało sobie radę dziesiątki, a może setki tysięcy polskich emigrantów w Grecji w tym samym czasie.

W Kanadzie wylądowaliśmy w Toronto, w mieście imigrantów ze wszystkimi zaletami i wadami tej mieszanki. Z jednej strony nikt się nie dziwił, że jesteśmy trochę inni i każdy starał się zrozumieć nasz bardzo prymitywny wówczas angielski, ale z drugiej strony samemu trzeba się było szybko uczyć tej tolerancji.

Jeżeli teraz słyszę z Polski chór obaw przed potopem kilku czy nawet kilkunastu tysięcy uchodźców z Syrii to nabieram przekonania, że przynajmniej niektórym moim rodakom strach przesłania oczy. Rozumiem, że w Europie jest wiele przykładów problemów z imigrantami i nie mam najmniejszego zamiaru podważać rzetelności tych raportów. Uważam jednak, że skupienie się na samych negatywnych wypadkach nie tylko nie da nam pełnego obrazu całej rzeczywistości, ale skieruje nas ku powielaniu błędów i doprowadzi do powiększania problemów, a nie do ich rozwiązywania.

A zróżnicowanych przykładów integracji imigrantów jest wiele: od adopcji sierot z wojen w Wietnamie i Korei przez Szwecję aż do roli gastarbeiterów w sukcesie niemieckiej gospodarki przez ostatnie 50 lat. A meksykańscy robotnicy w USA? Nie mówiąc już o masowych falach emigracji zarobkowej w krajach dalekiej Azji, w Indiach, czy Afryce wschodniej.

Nie mówię, że każdy z tych przykładów był pozytywny i zdecydowanie nie twierdzę, że nawet najlepsze rozwiązania udało się wcielić bez problemów. Twierdzę jednak, że wśród masowych emigracji ostatnich 50 lat było wystarczająco pozytywnych przykładów, żeby było z czego się uczyć. Uważam, że sukces imigrantów oraz korzyści dla społeczeństwa, które ich przyjmuje, zależą w ogromnej mierze nie tyle od samych uchodźców, ale przede wszystkim od świadomości i nastawienia ludzi, którzy ich przyjmują.

Jeżeli odizoluje się ich w obozie (czy choćby dzielnicy) dla imigrantów i da się zasiłki, to wcześniej, czy później powstanie getto ze wszystkimi konsekwencjami tego słowa. Z drugiej strony, jeżeli pozwoli im się wtopić w społeczeństwo, pomoże nauczyć języka, podpowie jak korzystać z komunikacji publicznej, pokaże jak lawirować w lokalnej biurokracji, ułatwi wynająć mieszkania – to bardzo szybko ci, którzy chcą, staną się aktywnymi członkami naszej ekonomii. A ci, którzy nie chcą, powędrują dalej w poszukiwaniu lepszych zasiłków – i bardzo dobrze. Jako optymista twierdzę, że tych pierwszych będzie więcej, ale nawet gdybym się mylił, to i tak całe społeczeństwo na takiej próbie pomocy skorzysta, bo nigdzie nie brakuje ludzi, którym do sukcesu brakuje tylko trochę pomocy. Już teraz nie trzeba długo chodzić na przykład po Warszawie, żeby trafić na małe firmy prowadzone imigrantów. 

Krótki artykuł nie jest miejscem na przedstawienie kompleksowego rozwiązania, ani ja nie czuję się kompetentny żeby takowe wypracować. Sugeruję jednak, że dyskusja w Polsce wokół fal uchodźców z południa i ze wschodu nie powinna się toczyć na temat tego kto ile ma dołożyć i ile my wszyscy na tym stracimy, ale raczej ile my możemy na tym skorzystać i zarobić. Poszukiwanie rozwiązań będzie wymagało większej wiary w nasze własne możliwości i w kompetencje kolejnych rządów. Zdaję sobie sprawę, że z jednym i drugim jako naród miewamy problemy – ale to już nie jest wina uchodźców. Ten problem można potraktować jako szansę. Inni to czynią z sukcesem. Od nas samych zależy czy powtórzymy sukcesy jednych krajów przyjmujących uchodźców, czy problemy innych. 

Poleć:

O Autorze:

Tomek Kniat

Urodziłem się i wychowałem w Warszawie. Kocham to miasto – o ile oczywiście miasto można kochać. Od 1988 mieszkam w Toronto, czyli przez mniej-więcej połowę swojego życia. W Toronto jestem Polakiem, a podczas wizyt w Ojczyźnie jestem Kanadyjczykiem w Warszawie.

Więcej-> o mnie 

16 Comments

  1. Jolanta on 13 October, 2015 15:19

    Również ” wyłączyłam” wtyczkę z portalu i sama nie wiem na jak długo.Wykończona jestem szczególnie
    tymi,którzy sami znależli się kiedyś w podobnej sytuacji,zostali przyjęci przez obce kraje,żyją w wielokulturowej społeczności,nikt im ciał nie skrócił o głowę i dalej zieją nienawiścią .Nie daję rady zintegrować się ze znajomymi i rodziną,których chamstwo i rasism przekracza granice przyzwoitości.
    Jesteśmi najlepsi,najmądrzejsi . Obrzydliwymi “pępkami świata” jestesmy mówiąc krótko.Dla własnego zdrowia trzeba skrócić liste polskich znajomych niestety.
    Moja lista przyjaciół wśród których są wszystkie nacje jest wystarczająco długa i relacje z tymi ludżmi
    są zdrowsze niż z rodakami, ktorzy nie mieli szansy poznac tych ludzi bliżej.
    Najwięcej upokorzeń i zwykłych oszustw doświadczyłam od moich rodaków. Przekręty,cwaniactwo i inne kombinacje mamy we krwi.
    Nikomu nie przeszkadza w tych relacjach religia,kolor skóry czy inne zwyczaje.
    Wręcz przeciwnie.Poznajemy się nawzajem,dzielimy doświadczeniami ,zwyczajami,szanujemy odrębne
    niz katolickie święta i odwrotnie.Poznajemy Ich kuchnię,dzielimy się potrawami. Z naszych znajomości
    staramy się wyciągac pozytywne doświadczenia.Jestem w Kanadzie nie 60 ale 26 lat ,nie znam Pana Tomasza osobiście, ale szanuję Jego odwagę i Gazetę Gazeta ,która jak żadna inna próbuje dotrzeć
    do naszych polskich ” zakutych łbów”,których w Kanadzie również wcale nie brakuje.Wystarczy trochę doswiadczenia ,wiedzy i otwartego umysłu aby nasze krótkie życie było ludzkie i przyzwoite
    z poszanowaniem drugiego człowieka niezależnie gdzie mu sie przyszło urodzić.
    A “częstowanie się” żonami czy córkami nie jest obce naszym panom Polakom.Przy tym potrzebna
    jest również zgoda pań na dawanie.Z doświadczenia wiemy, że w tym temacie my panie
    Polki jesteśmy jednymi z najlepszych niestety w tym temacie.

  2. Myslím si, že to není jen problém Polska. I u nás v Čechách se bráníme masové imigraci. Není to pro to, že jsme chudí, že nemáme tolik pracovních míst a bytů. To vše je velmi důležité ale není to ten největší problém. Problém je v tom, že imigranti se nechtějí asimilovat, nemíní se přizpůsobit kultuře hostitelské země. Přichází ne jako jako pokorní jedinci přicházející se vmísit a žít. Přichází jako smečka, pro kterou je hlavní jejich ideologie, ignorují naše zákony a zákony zemí, kde se usídlili. Vzniká tu rasismus naruby. Tam kde občan státu udělá výtržnost, zdemoluje veřejný majetek nebo znečišťuje veřejné prostory, tam kde je občan souzen podle toho, zda li je Polák nebo Čech a nebo je imigrant ( musí být tolerováno, protože bychom byli rasisti ) v takovém státě běžný člověk má strach a má ho oprávněně, protože oni jsou si velmi dobře vědomi této skutečnosti a silou davu, arogantně, se domáhají jakýchsi humanitárních práv. Naši připosraní politici, zdegenerovaní a humanisti, panáčkují na místě jak králíci s přihlouplým úsměvem, a vnucují svým národům jací jsou nehumánní, primitivní hlupáci a nic nechápou.

  3. edekzfabrykikredek on

    Prosze Sz.Pana!
    Radzic to mozna sobie samemu.A najmniej juz Rodakom nad Wisla,kogo maja wpuszczac do domu a kogo nie.
    Pan,przyjezdzajac do Kanady,zastal juz spolecznosc muzulmanska.Nic Sz.Pan w tej materii do powiedzenia nie mial(bo nikt sie o zdanie nie pytal).I Pan sie tu wprosil.Droga jaka Pan przebyl z rodzina jest typowa dla emigracji zarobkowej z Polski w latach 80 i 90-tych ubieglego wieku.Czas plynal,przyszla stabilizacja,zapuscil Pan korzenie.Zupelnie prawidlowo.Ale tylko do tego momentu.
    Pomimo ze zyjemy w” multikulti’ swiecie to muzulmanow Pan niezna,ani ich obyczajow,ani stylu i sposobu na zycie.Nie wie Pan nic o czym i do czego ich nawoluje immam co piatek w meczecie,a to z prostej przyczyny,wszystko odbywa sie po arabsku ktorego podejrzewam Sz.Pan raczycie ich wyznacza Koran,wiekszosc z nich przestrzega zasad tegoz.Wszystko jest inne w Koranie niz w nauczaniu Jezusa Chrystusa.Kazdy wyznawca Proroka wie o tym ze zostal on zabity przez chrzescijan z podpuszczenia przez Zydow.W zwiazkuz tym kazdy giaur powinien zaplacic za to glowa.Tego ucza jako ich w meczetach ,tutaj w Toronto i okolicy.Indie czy Azja to jest kilka miliardow muzulmanow.Do Kanady przyjezdzaja tylko najbogatsi.USA przypilowalo rogi wojujacemu Islamowi,Kanada chcac niechacac musi jakos kontrolowac ta mase.I z pomoca odpowiednich USA ,robi to dosc skutecznie.Wolnosc jest kontrolowana.
    Polska jest krajem biednym ,i zacofanym .Nie jest w stanie ani przyjac ani kontrolowac takiej masy ludzkiej o jakze odmiennej kulturze(raczej o jej kompletnym braku),jezyku,religii.Ci ludzie nigdy i nigdzie sie nie asymiluja.To sa bajki prosze Pana.Niech oni zyja sobie a Polacy nad Wisla sobie.
    Pan niech radzi zonie bo dzieci juz takich rad nie sluchaja.

    • Tomek Kniat

      Panie Edwardzie (“edekzfabrykikredek“),
      odnoszę wrażenie, że trochę się nie zrozumieliśmy. W artykule nie namawiam do “Rodaków nad Wisłą” kogo maja wpuszczać do domu, a kogo nie. Zapraszam do rozważenia pełnej gamy przykładów asymilacji, a nie tylko skupiania się na przykładach negatywnych. Wydawało mi się to oczywiste dla każdego, kto przeczytał tekst.
      Ma Pan rację, że nie znam żadnego z języków arabskich i nie mogę skomentować nawoływań Imamów w meczetach. Sądząc po Pańskim komentarzu wnioskuję, że najwyraźniej Pan te kazania zna o wiele lepiej. Dla mnie ważniejszy jest efekt tych nauczań: jakoś nikt tych głów tutaj nie ścina.
      Nie ma w Azji i Indiach kilku miliardów muzułmanów. W/g ostatnich opublikowanych badań z 2010 roku było ich na całym świecie 1.57 miliarda. Dla porównania chrześcijan jest ok 2.4 miliarda.
      Zgadzam się że Polska nie jest krajem tak bogatym jak USA czy Kanada, ale słowo “zacofanym” moim zdaniem nie pasuje do naszej Ojczyzny. Co najwyżej do niektórych ludzi, ale tacy zdarzają się wszędzie.
      Stwierdzenie “Ci ludzie nigdy i nigdzie się nie asymiluja” po prostu nie ma podstaw w rzeczywistości. Jednostki – tak, zgadazam się, decydują sie pozostać na marginesie społeczeństwa, ale znakomita większość bierze pełny udział w życiu tego kraju.
      I jeszcze słowo o “bo dzieci juz takich rad nie sluchaja.“. Słuchają. Zależy tylko jakich argumentów się używa, i czy wzajemnie słucha się ich argumentacji. Takie przynajmniej są moje doświadczenia.
      Pozdrawiam

  4. Szanowny Panie! Poczytaj sobie więcej o islamie i o zagrożeniach jakie niesie.
    Sprawdź, co dzieje się w państwach UE i jakie problemy mają z rzeszą wyznawców
    Mahometa, których tak beztrosko przyjęli. Mnie wcale nie dziwi negatywna opinia
    większości Polaków w sprawie tej “inwazji islamu na Europę” i ja również jestem
    w tej grupie.

    • Tomek Kniat

      Szanowny Panie Andrzeju, odbieram Pański komentarz jako argument typu “jeśli ktoś ma inne zdanie to najwyraźniej jest niedouczony i nie zna podstawowych informacji”.
      Przykłady muzułmańskiej emigracji nie kończą się na UE. Prawie całe swoje dorosłe życie mieszkam w mieście gdzie procent ludności muzułmańskiej jest większy niż w Europie, a problemów z tego wynikających mamy zdecydowanie mniej. Uważam, że z tego samego powodu mam więcej wiedzy i doświadczenia na ten temat niż większość Rodaków mieszkających w Ojczyźnie.
      Skupianie całej swojej uwagi tylko na jednej stronie problemu najczęściej nie prowadzi do jego rozwiązania.

  5. To ma być tekst “z perspektywy uchodźcy”?? I piszesz Pan, że mamy patrzeć, ile na tym skorzystamy???
    Brak słów. Brak słów na taką ignorancję i niewiedzę. Poczytaj Pan Orianę Fallaci. I nie pisz Pan lepiej na tematy, o których nie masz pojęcia.

  6. Czy można jednego i drugiego Pana emigranta prosić o zajęcie się swoimi sprawami i przestanie pouczania Polaków, co zdaniem Panów mieliby zrobić? Jest to tak samo stosowne jak w przypadku mitycznej Wandy co nie chciała Niemca. Stara ciotka stojąc z boku może pomstować i oferować Wandzie przeróżne argumenty, dlaczego to Wanda powinna wyjść za mąż za Niemca, jak to by Wanda na tym zdaniem ciotki skorzystała, a jak Wanda nie będzie chciała to skorzysta kto inny, a Wanda nie chce. I należy ustalić, że jest to sprawa pomiędzy Wandą a Niemcem i nikim innym. Pan Panie Tomku chce zaistnieć i się pochwalić swoim sukcesem w wyemigrowaniu i uważa, że ma pan prawo pouczać. Odpowiedź jest prosta, taka sama do Pana jak do p. T. Lisa, P. Kraśki i podobnych mądrali i za każdym razem spotyka się z głuchą ciszą: proszę zaprosić tych ludzi do siebie do mieszkania, “nauczyć ich języka, pokazać jak się lawiruje w biurokracji i poczekać, którzy z nich zechcą zostać, a którzy nie” . Druga sprawa, chce Pan pouczać Polaków, proszę zrzec się kanadyjskiego paszportu i z powrotem przeprowadzić do Polski, “zmienić pracę i wziąć kredyt” idąc za radą naszego byłego już prezydenta. Nawet języka nie bedzie się pan musiał uczyć a może i lawirowanie pomiędzy biurokracją względnie szybko pan pojmie. A tak to niech pan siedzi cicho i nie otwiera ust bez potrzeby. Wydaje się panu, że jest pan taaki mądry, a jest pan po prostu denerwujący.

    • I jeszcze jedno, Pana wypowiedź jest tak samo stosowna, jak byłaby moja wypowiedź na temat tego, kogo Pan powinien przyjmować do swojego domu a kogo nie. Panu się wydaje, że tak nie jest, tak? Że problem ludzkiej rzeki w formie np. 7 tysięcznego tłumu w 13 tysięcznym miasteczku (jak to było w Austrii) mnie nie dotyczy? Że kwestia przyjęcia “uchodźców” nie ma wpływu na los poszczególnych ludzi, że ich przyjmuje jakaś “biurokracja” a my tak sobie dalej tylko chodzimy po tych ulicach jak chodziliśmy i jedyny problem to taki, że ktoś ma może inny kolor skóry. No więc np. “biurokrajca” w postaci władz miasta Kraśnik, odmówiła zaoferowania “uchodźcom” 50 mieszkań, czego od niej żądano, bo uznała “nie wiadomo czemu”, że mieszkania te po wielu latach starań o ich zaistnienie należą się najuboższym mieszkańcom Krasnika. Rozumiem, że pan uważa inaczej? I tak dalej i tak dalej całe pana wielkie hasło rozbija się na drobne konkrety, że żeby nakarmić i przenocować tłum młodych zdrowych i dobrze odżywionych mężczyzn trzeba zabrać własnym obywatelom, którzy sami mają mniej. Nie wiem dlaczego poczuł się pan wywołany do tablicy jako ex “uchodźca” chociaż nikt pana do tablicy nie wywoływał. kwestia pana emigracji to kwestia pomiędzy panem a państwami, które pana przyjęły. Którym zresztą dano mozliwośc zastanowienia się dokładnie kogo przyjmują, bo nie podarł pan sowjego paszportu w jakichś krzakach twierdząc, że jest pan męczennikiem. Przyjęły bo widać chciały. Polacy nie chcą przyjąć akurat tych konkretnych ludzi w tej konkretnej liczbie i to jest sprawa Polaków. I to właściwie kończy dyskusję. Pan nie stosował środków nacisku ani przymusu w postaci używania dzieci jako taranów do szturmowania granicznych szlabanów, nie wywoływał pan bójek i zamieszek czegoś tam żądając, bo był pan w takiej sytuacji, że żadnych warunków pan stawiać nie mógł, nie zostawiał pan kupy w autobusie podstawionym za publiczne pieniądze, żeby pana przewieźć gdzieś. Zanim się zabierze głos w jakieś sprawie warto się dobrze poinformować, nie wyłącznie z jednego tylko źródła

    • Tomek Kniat

      Zastanawia mnie skąd Pani ma taką wiedzę co ja i jak ja robiłem, a czego nie?
      Uważam, że gdyby Pani jednak poświęciła trochę czasu na przeczytanie mojego tekstu, to znałaby Pani moje zdanie na temat przykładu z Kraśnika.

  7. Bogusła Maśliński on

    Przyznam, że nie lubię wypowiadać publicznie swojego zdania na temat wydarzeń w Polsce.
    I powinien pan dalej się nie wypowiadać.
    Wpisuje się pan w czerwony liberalizm pisząc- Jeżeli teraz słyszę z Polski chór obaw przed potopem kilku czy nawet kilkunastu tysięcy uchodźców z Syrii to nabieram przekonania, że przynajmniej niektórym moim rodakom strach przesłania oczy.
    Nie zna pan sytuacji społeczno ekonomicznej tzw. III RP, bezdomni, bezrobotni, głodujące dzieci.
    Chciał się pan wykazać panie Tomku Kniat. Klakier podpisał się automatycznie, jak wielu nie wiedząc niewiele gadają bzdury co niedzielę.
    Bogusław Maśliński

    • Tomek Kniat

      Panie Bogusławie,
      Widzę że na podstawie jednego mojego felietonu oszacował pan moja wiedzę (a raczej jej rzekomy brak) oraz moje intencje. Podważając jednocześnie moje prawo do wypowiedzi.
      Szkoda, że nie uznał Pan za stosowne poparcia swoich opinii jakimikolwiek argumentami. Byłoby przynajmniej z czym polemizować.

    • To nie jest rzekomy brak wiedzy. To jest tragiczny brak wiedzy i dodatkowo brak wyczucia i poczucia, co się dzieje. Nie można zjeść ciastka i nadal je mieć. Wyemigrował Pan i ciesz się pan teraz tą swoją kanadą, a na temat spraw, o jakich nie masz pan wyobrażenia, nie otwieraj pan buzi i nie denerwuj ludzi. No ale pan całe życie się będziesz czuł ni to rak ni to ryba. Obcokrajowiec wśród Kanadyjczyków od kilku pokoleń i kanadyjski przemądrzałek wśród Polaków.

    • Tomek Kniat

      Pani Joanno,
      Nie czuje się jako obcokrajowiec wśród Kanadyjczyków. W tym kraju panuje inna dynamika niż w społeczeństwach hermetycznych, z korzyścią dla całego kraju. Równie dobrze czuję się w obu krajach. Ale widzę, że Pani lepiej wie jak ja się czuję niż ja sam.
      Jeżeli ktokolwiek mój tekst odbiera jako denerwujący, to przecież nie jest to żadna lektura obowiązkowa. W każdej chwili jednym kliknięciem można powędrować dalej.
      Argumentów brak, a z insynuacjami i obelgami trudno polemizować.

  8. Zgadzam się absolutnie z tym poglądem,
    Też jestem Kanadyjczykiem polskiego pochodzenia. Również, poniważ mieszkam a Kanadzie od prawie 60 lat nie “wdaję się w polskie wewnętrznme sprawy” ale to jest sprawa międzynarodowa.,
    Mam znajomych i przyjaciół “wszelkiej maści” i nie mam z nimi żadnych problemów.

    • Rozumiem, sprawa, czy na Pana podwórku nie pytając pana o zgodę zamieszka pół tuzina młodych mężczyzn w wieku poborowym to sprawa międzynarodowa. Że drogą wzdłuż pola sąsiada przejdzie chmara ludzi dewastując mu sad, który jest jego własnością to on nie ma prawa się na ten temat wypowiadać, na ten temat się wypowie siedzący wygodnie w fotelu pan jureczek, któremu podobny najazd nie grozi. Mam pytanie, czy upływ 60 lat od czasu, gdy opuścił pan kraj jakichś swoich przodków, może kraj, ktory wychował pana rodziców, uprawnia do takiego braku lojalności, jaki pan demostruje? Stosowna byłaby postawa: “nie rozumiem, więc milczę” a nie “wprawdzie wyjechałem daaawno temu, tego co się tam dzieje nie czuję i niewiele na ten temat wiem, bo zajmuję się głównie wpatrywaniem we własny pępek i staraniem, żeby było mi dobrze w życiu, ale wtrącę swoje trzy groszę i jeszcze im dowalę.” Do pana “przyjaciół” i znajomych nic nie mam i pan pewnie też nie, póki panu nie obłamią sadu i nie załatwią się kupą na dywanie, nie poczęstują się żoną i córką. Parafrazując lewacki hasztag: Więcej wiedzy drogi Panie Jurku, mniej plecenia andronów.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.