Bo jak w szachy wygrywać z gorylem?

0

Wyobraźmy sobie rozmowę z osobą wyrażającą zdecydowanie krytyczną opinię o skuteczności jednego z gońców w otwarciu fianchetto ale jednocześnie równie zdecydowanie deklarującą, że jego/jej zainteresowanie szachami nie sięga poza przekonanie, iż to właśnie pionkiem jest najłatwiej trafić w króla, bo przecież pionki są lżejsze od hetmana i przez to łatwiej się nimi rzuca. A gońcom i tak nie można ufać, bo nigdy prosto przed siebie, tylko zawsze tak na skos. Już nie mówiąc o skoczkach… Przecież to logiczne. Przecież nie trzeba wiele wiedzieć, żeby takie oczywistości zrozumieć. Jeżeli ktoś głosi inaczej, to na pewno coś knuje, manipuluje. 

Trudno jest mi się oprzeć wrażeniu, że coraz więcej z moich znajomych staje się słuchaczami pewnej popularnej polskiej rozgłośni. Nie, żeby zmieniali mi się znajomi, tylko że osoby, z którymi się sporadycznie spotykam na takim, czy innym letnim grillu zaczynają powtarzać te same slogany. Dlaczego nazywam te opinie “sloganami”? Dlatego, że gdy próbuje nawiązać jakąś głębszą rozmowę, to najczęściej słyszę tę samą odpowiedź: “wiesz, ja się na ekonomii (polityce) nie znam i nie interesuję, ale wiem, że … “. Przecież to logiczne.  Przecież nie trzeba wiele wiedzieć, żeby takie oczywistości zrozumieć. Jeżeli ktoś głosi inaczej, to na pewno coś knuje, manipuluje. 

Program radiowy produkowany w Polsce jest powszechnie słuchany nie tylko w kraju ojczystym, ale również przez Polonię na całym świecie. Sukces jakich mało: medium jednoczące Polaków. Tylko jednoczące wokół czego?

Nie, nie będę w tym miejscu narzucał Czytelnikom tego co mają myśleć. Gdybym miał takie skłonności, to zapewne wybrałbym inną drogę życiową angażując się profesjonalnie w jakąś religię. Może nawet znalazłbym zatrudnienie w jakimś radiu. Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę na pewne sposoby myślenia i argumentacji. Sposoby, które coraz częściej zauważam wśród słuchaczy tego programu. Oto kilka przykładów:

  • Zamiast odpowiedzi na meritum argumentu, słyszę atak na osobę: “jak możesz polegać na opinii pana X skoro był kiedyś w PZPR?”

  • Zmiana tematu: “ta osoba nie może być autorytetem w tej dyskusji, bo zupełnie się pomyliła gdy mówiła o…”

  • “Przedstawiasz tylko argumenty potwierdzające swoją tezę i pomijasz zupełnie argumenty przeciwko. To jest zwykła manipulacja”. Jakby to do mnie należała dyskusja z samym sobą i podważanie moich teorii.

  • Moje pytanie o więcej informacji, o fakty potwierdzające głoszony slogan jest odbierane jako atak.

Tego typu chwyty to oczywiście nic nowego. Słowne ciosy poniżej pasa i kopanie po kostkach były w repertuarze od pokoleń, od Goebbelsa po Urbana. Smuci mnie, że te same chwyty propagandy zadomawiają się na nowo w codziennych dyskusjach naszych rodaków.

Ale nie chcę dołączać swojego głosu do chóru biadolących. Chciałbym prosić o poradę, jak unikać frustracji w takich rozmowach, w jaki sposób odpowiadać, jak dotrzeć do rozumu bezpiecznie schowanego pod średniowieczną przyłbicą.

Łatwo jest rozmawiać z ludźmi myślącymi w podobny sposób jak my sami. Łatwo jest współpracować z każdym, z kim się zgadzamy. Ale to za mało. Coraz szerzej słyszymy w Ojczyźnie, że Polska tylko dla Polaków, że jak ktoś nie jest katolikiem to nie jest “prawdziwym Polakiem”. W mojej głowie wywołuje to pytania typu: jeśli Tuwim nie był polskim poetą, to w takim razie jakim? Czy w takim razie jako naród zbiorowo mamy się wyrzec tych wszystkich Nobli przyznanych polskim naukowcom żydowskiego pochodzenia?

Tak się historycznie składało, że w czasach swoich największych tryumfów Polska była krajem niezwykle wielokulturowym. A więc skoro mamy wracać do dawnej świetności to dlaczego wybieramy drogę w zupełnie inną stronę? Dlaczego Polacy, którzy chcą aby absolutnie wszyscy, bez wyjątku, w naszej Ojczyźnie wracali do naszych narodowych korzeni przez Częstochowę coraz częściej posługują się retoryką, której przykłady cytowałem powyżej? Retoryką, którą w przeszłości skutecznie używali najwięksi wrogowie naszej Ojczyzny?

Nie jestem zainteresowany oceną tego kierunku. Niepokoi mnie natomiast bardzo brak dialogu. Niepokoi mnie bardzo ta retoryka. Obawiam się, że jeżeli nie znajdziemy (i to szybko) sposobu na jakiś konstruktywny dialog, to się bardzo pokłócimy. Jeszcze bardziej niż już jesteśmy skłóceni. A gdzie dwóch Polaków się kłóci, tam nasi wrogowie korzystają.

Panowie i panie “inteligencja” patrzący ze swoistym zgorszeniem na populizm, z obrzydzeniem na narodowo-prawicową demagogię: nie miejcie pretensji do mas, że Was nie rozumieją. Krytyka, nawet najmądrzejsza i najsłuszniejsza nie wystarczy. Słowa są zawsze tańsze od czynów, nawet te najmądrzejsze. Jeżeli jesteście tacy mądrzy jak się Wam wydaje to powinniście znaleźć proste słowa żeby Naród przekonać. Słowa, które my wszyscy zrozumiemy. Argumenty, których będziemy mogli używać. Prawda jest prosta, kłamstwo jest krętackie. 

Kiedyś wrogowie Polski świadomie niszczyli naszą inteligencję. Teraz coraz częściej odnoszę wrażenie, że obecna inteligencja sama staje na marginesie społeczeństwa, że woli nie brudzić sobie rąk polityką. A przez to polityka robi się coraz brudniejsza. A rzeczywistość nie znosi próżni. Ktoś się znajdzie żeby Naród poprowadzić.

Tylko czy będzie to kierunek dla korzystny dla Ojczyzny, czy dla naszych wrogów?

Komuś zależy żebyśmy porozrzucali nasze pionki, połamali hetmanów, zwątpili w naszych gońców po to, żeby na naszej szachownicy zagrać sobie w warcaby albo skoczki. Taką grę łatwiej będzie zrozumieć. Przecież to logiczne…

Poleć:

O Autorze:

Tomek Kniat

Urodziłem się i wychowałem w Warszawie. Kocham to miasto – o ile oczywiście miasto można kochać. Od 1988 mieszkam w Toronto, czyli przez mniej-więcej połowę swojego życia. W Toronto jestem Polakiem, a podczas wizyt w Ojczyźnie jestem Kanadyjczykiem w Warszawie.

Więcej-> o mnie 

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.