Komu pomagać?

4

Kolejna panika na rykach finansowych spowodowana przez nieodpowiedzialnych i marnotrawnych Greków, którzy nie chcą płacić podatków jak każdy uczciwy naród i przez pokolenia żyli za pieniądze pożyczane z Unii Europejskiej, a teraz, gdy przychodzi pora oddawania tych pieniędzy, to się wypinają na resztę kontynentu wyciągającą pomocną rękę. Cała ta sytuacja powinna być przestrogą dla Polski, którą rządy Platformy Obywatelskiej zadłużały w rekordowym tempie.

Czy na pewno?

Po pierwsze – określanie obecnego pakietu finansowego jako pomoc dla Grecji jest bardzo mylące. Nic z tych pieniędzy nie trafi do tego kraju. Jest to pomoc dla wierzycieli, dla banków i inwestorów, którzy pożyczali więcej niż powinni. A mamy w ekonomi od 150 lat mechanizm na takie sytuacje: bankructwo. Operacja bolesna dla obu stron bo wierzyciel traci większość oryginalnej pożyczki, a dłużnik traci wszystko co miał, co mu zostało. Może to nie jest sprawiedliwe rozwiązanie, ale pragmatycznie pożyteczne. Ale obie strony nauczone przykrym doświadczeniem mogą nadal funkcjonować w ekonomii. Gdyby mechanizm bankructwa nie był mimo wszystko korzystny, to dawno byśmy z niego zrezygnowali. Kraje nie mogą bankrutować, bo drukują własną walutę, ale zmiany jej kursu powinny płynnie zapobiec takiej sytuacji, w jakiej obecnie znalazła się Grecja. Jednak od momentu wejścia do strefy Euro kraje europejskie nie kontrolują własnych walut, więc może przydałby się w EU mechanizm podobny do bankructwa.

Po drugie – skoro greckiego rządu nie stać na obsługę (już nie mówiąc o spłacie) zadłużenia, to może powinni ten dług spłacać ludzie, którzy z tych pożyczek kiedyś skorzystali? Tyle mówi się w mediach o Grekach żyjących ponad stan i unikających podatków jak ognia. Otóż zaledwie 10% zadłużenia zostało wydane przez rząd na urzędników i programy społeczne. A reszta? Reszta poszła na pomoc dla banków po kryzysie finansowym w 2007 roku. Banków będących greckimi oddziałami tych zachodnich banków (51% niemieckich i francuskich), które tak “pomocnie” pożyczyły rządowi.

OK, jeszcze raz to samo dla jasności (tylko z drugiej strony): po 2007 w greckim systemie bankowym zrobiło się źle, bardzo źle. Banki stanęły na granicy upadłości, podobnie jak w wielu innych krajach. Rząd pożyczył pieniądze od… banków (europejskich) żeby dofinansować filie tych samych banków w Grecji. Banki w Grecji wróciły do względnej stabilności, wypłacają dywidendy swoim inwestorom – w tym bankom europejskim, ale rząd Grecji wciąż ma do oddania pożyczki, tym razem z rosnącymi odsetkami. Banki europejskie natomiast zacierają ręce, bo jak się wszystko uda, to zarobią podwójnie: oprocentowanie z pożyczek i dywidendy z greckich filii. Nic więc dziwnego, że tak naciskają.

Trochę to skomplikowane? Tak, zgadzam się. Może właśnie dlatego media upraszczają swoje doniesienia, do tego stopnia, że trudno zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi.

W bardzo podobnej sytuacji znalazła się po 2007 roku Islandii; jednak ten mały kraj, po wielu zamieszaniach pozwolił po prostu brytyjskim i duńskim bankom zbankrutować. Wszelkie transakcje międzynarodowe zostały zawieszone na kilka tygodni, obroty na giełdzie spadły o ponad 90%. Korona straciła w kilka dni połowę swojej wartości. Wszystko wyglądało na totalną katastrofę ekonomiczną. Dopiero od 2011 sytuacja zaczęła się powoli zmieniać.

A jak wygląda ekonomia Islandii dzisiaj? Deficyt rządu spadł poniżej 1% i wszystko wskazuje na to, że Islandia będzie miała nadwyżkę finansową w 2015. Poziom zadłużenia spada poniżej 60% produktu narodowego (a było nieco powyżej 100%). A określenie “bezrobocie” znika ze statystyk. Było ciężko, nawet bardzo ciężko, ale Islandia stanęła na nogi i zaczyna z tego czerpać korzyści dla swoich obywateli.

A jaka z tego lekcja dla Polski?

Przede wszystkim spójrzmy na zadłużenie naszej Ojczyzny w porównaniem z innymi krajami w Europie, a dopiero potem zaczniemy rozmawiać o tym, czy jesteśmy w takiej sytuacji jak Grecja:

Zadłużenie w stosunku do produktu narodowego.

Zadłużenie w stosunku do produktu narodowego. Kliknij, żeby porównać z innymi krajami

Nie tylko Polska jest w nieporównywalnie lepszej sytuacji niż Grecja, ale również lepszej niż Francja czy Niemcy. Wątpiących zapraszam do kliknięcia w wykres i dobierania innych parametrów.

Liczby nie kłamią. Rzadko tylko mówią całą historię. Wysokość zadłużenia to jedna sprawa, a to na co te pieniądze zostały przeznaczone to inna. Ale to już temat na zupełnie inny artykuł.

Greków czekają ciężkie czasy, bez względu na to jak zagłosują w niedzielnym referendum. Przyszłość pokaże, czy zdecydują pomagać bankierom czy sobie. 

 

Poleć:

O Autorze:

Tomek Kniat

Urodziłem się i wychowałem w Warszawie. Kocham to miasto – o ile oczywiście miasto można kochać. Od 1988 mieszkam w Toronto, czyli przez mniej-więcej połowę swojego życia. W Toronto jestem Polakiem, a podczas wizyt w Ojczyźnie jestem Kanadyjczykiem w Warszawie.

Więcej-> o mnie 

4 Comments

  1. Tomku,czytalam /jest to na fb/z oprocz dlugu oficjalnego jest jeszcze jakis dlug ukryty i ze polski jest b wysoki ,wyzszy od greckiego Zastanawiam sie ciagle,dlaczego jest tak zle skoro jest tak dobrze .Bardzo ladnie sie przedtawiles a zawodowo?

    • Tomek Kniat

      “Anna”: czy możesz nam podać dane na temat tego “długu ukrytego”? Nie bardzo rozumiem w jaki sposób rząd może być zadłużony “na lewo”.

      A dlaczego jest ludziom tak żle skoro w państwie jest tak dobrze? “Liczby nie kłamią. Rzadko tylko mówią całą historię. Wysokość zadłużenia to jedna sprawa, a to na co te pieniądze zostały przeznaczone to inna. Ale to już temat na zupełnie inny artykuł.”

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.