Dlaczego jest tak źle skoro jest tak dobrze?

0

Tytuł zapożyczyłem z komentarza p. Anny pod moim poprzednim artykułem nt. kryzysu finansowego w Grecji.

W ostatnich wyborach prezydenckich w Polsce starły się dwa poglądy na naszą rzeczywistość. Która strona ma rację? Czy ci widzący Polskę jako cud gospodarczy Europy w okresie największego kryzysu ekonomicznego od czasu wielkiej recesji. Czy może uważający, że Polakom żyje się coraz gorzej.

Jednak czy te dwa punkty widzenia wzajemnie się wykluczają? Czy obie strony muszą się wzajemnie obrzucać obelgami zamiast szukać wspólnego zrozumienia?

Bardzo trudno jest podważyć argumenty, że za kadencji ostatniego rządu (lub dwóch) polska gospodarka przyśpieszyła w rekordowym tempie. Każdy wskaźnik ekonomiczny pokazuje że doganiamy najbardziej rozwinięte kraje Europy, że Polska przegania kolejne gospodarki. Oczywiście, można dyskutować w jakim stopniu jest to zasługa tego, czy innego rządu, czy na ile pomogły pieniądze z “Unii”. Pieniądze przyszły, a inwestycje zostały. Dotacji z Unii Europejskiej nie trzeba oddawać jak greckich pożyczek. W moim odczuciu ludzie kwestionujący rozwój ekonomiczny kraju w ciągu ostatnich 10 czy 25 lat po prostu mają ograniczony kontakt z rzeczywistością.

Z drugiej strony jednak nie można kwestionować faktu, że w tym samym czasie wielu ludziom w Polsce nie żyje się lepiej. Tak, średnia rośnie. Samochodów i domów przybywa. Lotniska trzeba rozbudowywać żeby obsłużyć rosnące ilości podróżujących. Na ulicach Warszawy żebraków jest o wiele mniej niż w Toronto. Ale jednocześnie w ciągu jednej kadencji liczba ludzi żyjących poniżej minimum wzrosła w tym rozkwitającym kraju o ponad 700 tysięcy. O sukcesach polskich lekarzy donosi co jakiś czas prasa światowa, ale jednocześnie państwowa służba zdrowia jest w stanie ciągłego kryzysu. Emerytury są śmiesznie niskie i to w systemie gdzie składki na świadczenia socjalne są wyższe niż pozostałe podatki. W moim odczuciu ludzie kwestionujący trudności z jakimi boryka się wielu Polaków w ciągu ostatnich 10 czy 25 lat po prostu mają ograniczony kontakt z rzeczywistością.

Jak to tak? Po prostu: jedni z tego rozwoju gospodarczego kraju mają niewspółmiernie większe korzyści niż inni. O ile możemy dyskutować na temat roli rządu w tych osiągnięć ekonomicznych, to mam nadzieję, że moi Czytelnicy zgodzą się iż żaden z tych sukcesów nie byłby możliwy bez Polaków, bez ludzi wstających codziennie rano do pracy. O nas Polakach można mówić wiele i różnie. Ale nie, że jesteśmy narodem leniwym lub biernym. Jak nie ma dobrej pracy w Polsce, to Polacy pakują się i jadą na zachód. Tak robiliśmy od pokoleń. Tak zrobiłem ja i większość Czytelników Gazety. I to nie żeby w Polsce obecnie brakowało pracy dla młodych pokoleń. Ale czy pracodawcom chce i opłaci się płacić za tę pracę stawki konkurencyjne do tych w Europie Zachodniej. No bo jeżeli już jesteśmy we Wspólnocie Europejskiej i firmy mogą sprzedawać swoje dobra w całej Europie, to podobnie swoje usługi mogą w tej samej Europie oferować ich potencjalni pracownicy. Nie zwalajmy winy za ostatnią falę emigracji wyłącznie na rząd.

O kulturze osoby i społeczeństwa świadczy między innymi to w jaki sposób odnosimy się do tych którzy najsłabiej sobie radzą i najbardziej potrzebują naszej pomocy.

I to właśnie ta dysproporcja pomiędzy zyskami firm, a dochodami przeciętnych Polaków wyjaśnia różnicę poglądów podczas ostatnich wyborów. Ale nie sądzę, żeby to był problem wyłącznie polski. W żadnym wysoko rozwiniętym kraju nie udaje się skutecznie opodatkować zysków międzynarodowych korporacji, ani zapobiec ogromnym różnicom w zarobkach. Bo czy w kraju, gdzie szef rządu albo lekarz zarabia 10 razy mniej niż szef dużej firmy może być dobrze? W systemie zabrakło dobrej lewicy. Nie żebym uważał, że socjaliści dobrze rządzili, ale są potrzebni w demokracji jak sól w kuchni (i podobnie w nadmiarze mogą wszystko popsuć).

Jednak socjaliści wracają. Nowi. Oderwani od poprzednich pokoleń “komuchów”. W Polsce, w innych krajach europejskich. W Grecji już są u władzy, co bardzo kłuje w oczy elity Europy (jak sól). Nawet w Kanadzie, po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna partia socjalistyczna ma szanse na federalne zwycięstwo.

Nareszcie. Oby tylko nie uzyskali bezwzględnej większości.
 

Poleć:

O Autorze:

Tomek Kniat

Urodziłem się i wychowałem w Warszawie. Kocham to miasto – o ile oczywiście miasto można kochać. Od 1988 mieszkam w Toronto, czyli przez mniej-więcej połowę swojego życia. W Toronto jestem Polakiem, a podczas wizyt w Ojczyźnie jestem Kanadyjczykiem w Warszawie.

Więcej-> o mnie 

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.