Polacy udający Żydów?

3

W Polsce, pomimo nieustających “ostrzeżeń” niektórych, pozujących na patriotów polityków i publicystów, że Polska jest “rządzona przez Żydów” i “grozi nam przejęcie przez nich Polski”, tych ostatnich jest w rzeczywistości garstka. Statystyki nie są ani pełne, ani wiarygodne, a szacunkowe liczby Żydów w Polsce podawane przez różne źródła wahają się od 50 tysięcy do 150 tysięcy, w zależności od tego, jak kto liczy.

Dr Erica Lehrer

Dr Erica Lehrer

 Są przecież Polacy, którzy dopiero w dorosłości dowiedzieli się o swoim żydowskim pochodzeniu. Rodzice woleli ukrywać prawdę przed nimi, mając w pamięci traumę związaną z 1968 rokiem, inni wiedzieli o traumie okupacyjnej i postokupacyjnej pokolenia wcześniejszego i bali się ję przekazywać swojemu potomstwu. Ci “najnowsi” czasem akceptują swoją żydowskość i pozostając w pełni Polakami pod względem kulturowym i językowym, fascynują się religią judaistyczną. Inni interesują się swoim dziedzictwem kulturowym, jednak pozostając na uboczu, nie integrując się z żadną gminą żydowską. Tak więc, nawet przyjmując za fakt, że życie żydowskie odradza się w wolnej Polsce, że odbudowywane są synagogi, że w wielu miejscach widać obiekty upamiętniające ich dawną obecność w Polsce, Żydów jest po prostu za mało, by nawet w pełni zaspokajali swoje własne potrzeby kulturalne. A i samej Polsce też potrzeba lepszego wizerunku na świecie, zwłaszcza że pokutują nadal krzywdzące sformułowania takie jak “polskie obozy koncentracyjne” itp. Dlatego wysiłki państwa polskiego od lat idą w kierunku pokazania światu, że Polska jest krajem przyjaznym, że w dzisiejszej Polsce szanuje się, a nawet kultywuje kulturę żydowską. Najlepszym i zarazem najnowszym tego przykładem jest otwarte niedawno w Warszawie Muzeum Historii Żydów Polskich, które skupia się na wielowiekowej historii Żydów, na ich życiu, a nie na śmierci. Ale i znacznie wcześniej powstały liczne obiekty, czasem skanseny przypominające Polakom i przybyszom z zagranicy o dawnym życiu żydowskim w Polsce. Tylko czy starczy Żydów mieszkających w dzisiejszej Polsce, żeby takie obiekty obsadzić i obsłużyć? Z przyczyn wyjaśnionych powyżej, nie. Dlatego w wielu dzisiejszych miejscach atrakcji turystycznych i kulturalnych, przypominających o dawnym życiu żydowskim w Polsce pracują rodowici Polacy bez żydowskich korzeni. Jednych Żydów to cieszy, inni zżymają się na to.

Właśnie o tym, w środę 29 kwietnia w Temple Sinai wygłosiła w języku angielskim wykład dr Erica Lehrer, profesor z Uniwersytetu Concordia w Montrealu. Pochodząca z Lexington w stanie Massachusetts, dr Erica Lehrer otrzymała dyplom licencjacki (B.A. Hons.) w dziedzinie antropologii w Grinnell College w stanie Iowa, po czym kontynuowała studia muzealne i uzyskała tytuł magistra w dziedzinie kulturalnej antropologii na Uniwersytecie Stanowym Michigan, gdzie też obroniła pracę doktorską. Już jako doktor nauk antropologicznych pracowała na uniwersytetach w Illinois i Washington, a od 2007 r. jest wykładowczynią na Uniwersytecie Concordia na wydziale Historii oraz wydziale Socjologii i Antropologii. Od szeregu lat regularnie odwiedza Polskę, nauczyła się nawet naszego języka.

Jej prelekcja w Temple Sinai związana była z jej aktualną pracą, zatytułowaną: “Remaking History: How Jews and Poles are Salvaging Jewish Heritage in Poland and reconceiving national belonging along the way”. (Odtwarzając historię: jak Żydzi i Polacy ocalają dziedzictwo żydowskie w Polsce, przy okazji zmieniając pojmowanie świadomości i przynależności narodowej).

Wykład sponsorowany był łącznie przez Kanadyjską Fundację Dziedzictwa Polsko-Kanadyjskiego (Polish-Jewish Heritage Foundation) oraz Żydowskie Towarzystwo Genealogiczne (Jewish Genealogical Society). Na wykład przybyło około stu osób, w tym w większości kanadyjscy Żydzi, ale byli także Polacy. Nawet pomyślałem, że dobrze, że kanadyjscy Żydzi dowiadują się o dzisiejszej Polsce i przy okazji pozbywają się często powielanych poglądów, że Polska to tylko cmentarzysko Żydów, w dodatku zamieszkałe przez samych antysemitów.

Prelegentka skoncentrowała się na zagospodarowaniu dzielnicy krakowskiej Kazimierz, niegdyś centrum życia żydowskiego. Dziś jej główny punkt, czyli ulica Szeroka (właściwie tak szeroka, że można by ją uznać za plac) jest ciągiem restauracji żydowskich, kawiarni i księgarni żydowskich oraz warsztatów rzemieślniczych i sklepów pamiątkarskich. Od strony ulicy widoczne są szyldy z nazwiskami brzmiącymi po żydowsku i napisami pisanymi alfabetem żydowskim. W restauracjach z żydowskim wystrojem serwowane są dania tradycyjnej kuchni żydowskiej, ale szefowie kuchni, jak i kelnerzy, to Polacy. W restauracjach grywają orkiestry nazywane klezmerskimi, choć ich muzyka nie zawsze jest czysto klezmerska. Podobnie jest w pozostałych obiektach. Dr Lehrer stwierdziła, że podczas gdy jednym Żydom ten “renesans dziedzictwa żydowskiego” podoba się i stanowi jakąś namiastkę tego, za czym tęsknią, innych to śmieszy i nawet drażni, bowiem uważają, że ponieważ jest to nieautentyczne, czyli udawane, więc przez to po prostu zakłamane i w jakimś sensie “mydlące oczy” – po prostu atrapa.

Że taki jest podział w postrzeganiu tego, co się aktualnie dzieje w Polsce nie tylko wśród mieszkających tam Żydów, ale też wśród Żydów spoza Polski mogliśmy się przekonać podczas dyskusji po zakończonej prelekcji. Jeden ze słuchaczy, człowiek starszy, opowiedział o tym, jak spał w hoteliku Klezmerhois na krakowskim Kazimierzu i tam umeblowanie było właściwe niczym nieprzypominające żydowskiego, co jemu przeszkadzało. Dodał też, że w Warszawie poszedł do Teatru Żydowskiego i tam polscy aktorzy grali i śpiewali w języku jidysz “Skrzypka na dachu”. Ale chciało mu się płakać, gdy zauważył, że prawie wszyscy na widowni mieli nałożone słuchawki, słuchając tłumaczenia na polski. Gdzie, według niego, byli ci żydowscy widzowie? Ja sam zabrałem glos w tej dyskusji, tłumacząc temu panu, że w Polsce jest tylko mała garstka Żydów, z których tylko starsi ludzie znają język jidysz i że ciekawym paradoksem jest, iż młodzi Żydzi czasem uczą się tego języka od starych profesorów, językoznawców – Polaków. Moim zdaniem, dodałem, powinniśmy się cieszyć, że na przedstawienia w Teatrze Żydowskim przychodzi tylu Polaków.

Inny człowiek, który urodził się w Polsce i wyjechał z niej jako dziecko, zapytał wprost, jak to się stało, że ci sami Polacy, którzy wówczas Żydów nie lubili, dziś ich lubią, bo jemu w to trudno uwierzyć. Odpowiedział mu Nate Leipziger, były więzień obozu w Auschwitz i wielki przyjaciel Polaków. Powiedział, że byli Polacy źli i byli Polacy dobrzy, ale najgorszą rzeczą jest generalizacja i nie wolno obwiniać całego narodu. W podobnym duchu i przyjaźni o dzisiejszej Polsce wypowiedziała się też jedna ze starszych pań obecnych na sali.

Dr Erica Lehrer przyznała, że W Polsce od szeregu lat dokonuje się wielka narodowa dyskusja nad nie tak dawną historią i stwierdziła, że to wskrzeszanie kultury żydowskiej jest efektem oddziaływania uczciwych historyków i wielu ludzi dobrej woli, pragnących z jednej strony ukazać nową twarz wolnej, demokratycznej Polski, z drugiej strony wypełnić ziejącą pustkę po Żydach, którzy przez wieki tworzyli dużą część polskiego krajobrazu. Stwierdziła, że krakowski Kazimierz bynajmniej nie jest jedynym w Polsce obiektem upamiętniającym i pobudzającym do życia dawny świat żydowski

Od jednego z organizatorów prelekcji usłyszałem uwagę, że szkoda, iż na spotkania tego typu od dawna nie przychodzi nikt z Konsulatu Generalnego RP.

Na koniec spotkania, po podziękowaniu prelegentce z ramienia Fundacji Dziedzictwa Polsko-Żydowskiego, prof. Frank Białystok, poinformował obecnych o wielkiej stracie, jaką poniosła Polska i świat w związku ze śmiercią prof. Władysława Bartoszewskiego, wielkiego autorytetu moralnego i jednego z zaledwie dwóch Polaków (drugim był Jan Karski), którym Izrael przyznał honorowe obywatelstwo.

Poleć:

O Autorze:

Witold Liliental

Urodzony w Polsce, dorastający w Południowej Afryce, inżynier metalurg z zawodu (dyplom z Polski) i dziennikarz, propagujący tolerancję rasową, szczególnie aktywny w obalaniu stereotypów i uogólnień, popularyzator historii Polski i osiągnięć Polaków w starym kraju i na świecie, recenzent wydarzeń kulturalnych i książek.

3 Comments

  1. Witold LILIENTAL on

    Mr. Juroszek
    There is a distinct difference between the Medal of Righteous Among Nations which has been conferred on over 6,500 Poles for saving Jews during WW2, and honorary citizenship of Israel. Being a Righteous is not tantamount to being an honorary citizen of Israel.

  2. Zbigniew Juroszek on

    Karski and Bartoszewski – the only two Poles who received the citisenship of honor of Israel ??
    My wife’s grand paretns – Marta and Władysław Miazgowicz (on the list of the “Rightous …”) received it as well, so I suppose there are many Poles with it.
    I have hung it on the wall in my living room, by the way.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.