🔊 POSŁUCHAJMY i OBEJRZYJMY: O umieraniu z godnością

19

Dzisiaj kanadyjskie prawo jest już inne niż ponad rok temu, kiedy nagraliśmy tę rozmowę, ale argumenty w niej przedstawione są jak najbardziej aktualne.

Tę dyskusję i szeroką debatę spowodowało głęboko poruszające nagranie, które obejrzały miliony Kanadyjczyków.

Dr Donald Low, słynny “doktor SARS” – szanowany mikrobiolog, podziwiany za to jak poradził sobie na stanowisku dowodzącego kiedy w 2003 roku Kanadę opanowała epidemia choroby układu oddechowego, zmarł przedwcześnie, mając zaledwie 68 lat.

Umierał na nowotwór mózgu – chorobę, stopniowo pozbawiającą człowieka kontroli nad ciałem, funkcjami fizjologicznymi. 8 dni przed swoim odejściem, mając już problemy ze wzrokiem i poruszaniem, nagrał apel o to, aby Kanada dołączyła do innych krajów takich jak Holandia czy Szwajcaria, czy też niektóre stany USA, które pozwalają ludziom na śmierć z godnością. Do tych, którzy ex cathedra potępiają tego rodzaju życzenia, powiedział po prostu „Chciałbym abyście mogli przeżyć w moim ciele 24 godziny i myślę że zmienilibyście zdanie”.

Rozmawiali Małgorzata P. Bonikowska i Tomek Kniat

Prawo do decyzji

(wrzesień 2013)

Śmierć to temat niewygodny. Niewygodne jest myślenie o tym jak będzie wyglądać nasz koniec i myślę, że wielu z nas odsuwa od siebie tego rodzaju myśli. Ale od tematu finału naszej ziemskiej podróży nie da się całkowicie uciec, bo co chwila dopada nas coraz to następne odejście do krainy lepszych, wiecznych łowów kolejnych znanych nam osób. Im starsi jesteśmy, tym częściej się to zdarza.

Niektórzy z nas żyją na co dzień w bliskości takiego odchodzenia. Od 10 prawie lat przybliżam się z dnia na dzień do chwili odejścia na zawsze mojej odchodzącej dzień po dniu coraz dalej i dalej Mamy. Wiem, że kiedy nadejdzie ta chwila ostateczna, już nieodwołalnie ostatnia, nie będę na nią gotowa, mimo tak długiego czasu przygotowywania się. Nie chcę tego planować i wyobrażać sobie szczegółów, mimo że pewnie powinnam. I tak wiem, że mnie to zaskoczy, tak jak zaskoczyła i przeraziła do głębi nieodwracalność śmierci, gdy umarł mój Ojciec.

Moja Mama nie wie, że odchodzi, tak samo jak nie wie, że jeszcze tu jest. Przynajmniej tak sądzę ja i ci, którzy nas otaczają. Nigdy nie dowiem się, co wie, a czego nie. Nie mówi, nie wyraża już prawe nic swoją mimiką (czasami grymasem sygnalizuje ból czy dyskomfort). Według wiedzy medycznej dostępnej na dzień dzisiejszy, wiedzy o mózgu i jego funkcjach, chyba nie wie już nic. Nie zdarzają się już uśmiechy ani chwile radości.

Nigdy nie rozmawiałyśmy o tym jak wyobraża sobie swoje odejście. Nie miała żadnych życzeń, o nic mnie nie prosiła. Jest więc jak jest i tak będzie.

Są jednak tacy, którzy mają konkretne wizje swoich ostatnich na tym świecie chwil. Wielu z nich to ludzie związani z medycyną albo tacy, którzy poznali smak śmierci w cierpieniach.

Właśnie zmarł przedwcześnie bo mając zaledwie 68 lat, dr Donald Low, słynny “doktor SARS”, szanowany i podziwiany za to jak poradził sobie na stanowisku dowodzącego kiedy Kanadę opanowała epidemia.

Umierał na nowotwór mózgu, tak jak umiera się na tę straszną chorobę, stopniowo pozbawiającą człowieka kontroli nad ciałem, funkcjami fizjologicznymi. Niedługo przed swoi odejściem, mając już problemy ze wzrokiem i poruszaniem, nagrał apel o to, aby Kanada dołączyła do innych krajów takich jak Holandia czy Szwajcaria, czy też niektóre stany USA, które pozwalają ludziom na śmierć z godnością. Do tych, którzy ex cathedra potępiają tego rodzaju życzenia, powiedział po prostu „Chciałbym abyście mogli przeżyć w moim ciele 24 godziny i myślę że zmienilibyście zdanie”.

Dr Low uważał, że człowiek ma prawo decydować o swoim życiu i żegnaniu się z nim, tak, aby mógł zachować poczucie godności. Mówił o tym jak odchodzi się pod opieką lekarza, bez bólu, spokojnie, zasypiając i nie budząc się już więcej. O takiej śmierci marzył, nie chciał, aby wcześniej przestał móc oddychać, przełykać, nie chciał znosić bólu i cierpień.

Osiem dni później dr Low zmarł.

Dr Low podobnie jak wiele innych w pełni świadomych osób, domagał się prawa do wyboru i decydowania.

Przeciwnicy legalizacji samobójstw pod kontrolą lekarza chcą decydować za innych, powołując się na święte prawo do życia, na brak prawa do uśmiercania. Prawo do odebrania sobie życia ma każdy z nas, to kwestia jego własnego sumienia i decydowania o sobie samym. Jeśli wierzymy w Boga, to z Nim będziemy się sami z tego rozliczali. Kiedy choroba pozbawia nas wolności decydowania i kontroli nad swoimi własnymi czynami, powinniśmy mieć prawo do tego, by lekarz, taki, który chce to wziąć na swoje sumienie, mógł pomóc nam w spokoju odejść skoro odejście jest i tak nieuniknione. Nikt nie powinien za nikogo decydować jak ma żyć i tak samo nie powinien mieć prawa do decydowania jak ma umierać.

Obejrzyjmy apel dr. Low

Co się zmieniło od 2013 roku – w moim życiu

Pisząc te słowa we wrześniu 2013 roku i nagrywając tę rozmowę na początku października 2013 roku nie miałam pojęcia, że parę tygodni później będę zmuszona do podejmowania najtrudniejszej decyzji mojego życia – moja 91-letnia mama, o której wspominam w rozmowie, trafiła do szpitala po rozległym wylewie, nieprzytomna i nieoddychająca samodzielnie.  Do dzisiaj błogosławię ten szpital, lekarzy i pielęgniarki, za tę ostatnią drogę, jaką razem, dzięki nim, odbyłyśmy.

Przeniesiona na oddział opieki paliatywnej, odchodziła przez cztery dni, a ja byłam z Nią, odcięta jakby od świata w “domowo” wyglądającej sali-pokoju, gdzie miałam wygodną sofę, łazienkę i przede wszystkim opiekę-pomoc troskliwych pielęginarek, które czasem nocą nakrywały mnie kołdrą, a  czasem siedziały ze mną i trzymając mnie za rękę, dużo ze mną rozmawiały. W szpitalu był wi-fi, więc z komputera mogłam puszczać Mamie kołysanki i melodie z Jej młodości. Mówiłam Jej wszystko, co mogła chcieć usłyszeć w tej ostatniej podróży, bo, jak mówili zgodnie wszyscy z personelu medycznego, słuch odchodzi ostatni, więc “mów do niej, mów…”

Ale najpierw musiałam podjąć decyzję, którą nadal budzi we mnie silne emocje. “Maria nie powróci do normalnego życia, jej mózg jest zupełnie zniszczony. Czy mamy podtrzymywać ją sztucznie przy życiu? Czy mamy ją odłączyć, a ona powoli odejdzie, w komforcie, jaki jej zapewnimy, bo jej ciało się zamyka. Organy przestaną funkcjonować same,” pytał lekarz. Odłączyć kroplówki – to znaczy skazać Ją na śmierć? A jaka jest alternatywa?

Podjęłam decyzję. Lekarze odłączyli maszynerię. Przeniesiono Mamę z pokoju na oddziale OIOM do tej naszej oazy na oddziale opieki paliatywnej. Wszystko w czasie, kiedy wyszłam na godzinę ze szpitala. Kiedy wróciłam, zaczęło się odchodzenie.

Nie rozmawiałyśmy nigdy szczegółowo o tym, jaki scenariusz uważałaby za właściwy. Ale na podstawie wielu rozmów z moją jeszcze świadomą wszystkiego Mamą uważałam, że tego by pewnie chciała. Odeszła w moich ramionach, spokojnie, po cichu. Do dzisiaj wspomnienie tych chwil jest dla mnie ukojeniem po stracie największej przyjaciółki i cudownej matki.

Moja rodzina zna moje preferencje. Myślę, że to ważne. 

Czy to była eutanazja? Personel oddziału paliatywnego tak nie uważa. Ja chyba też nie. A jednak podjęłam decyzję, która bezpośrednio spowodowała śmierć drugiego człowieka.

Takie decyzje podejmowane są w tysiącach szpitali codziennie. Taką decyzję, znacznie bardziej dramatyczną, podjął w szpitalu po dniach walki i nadziei, mój przyjaciel, wspólpracownik i interlokutor w powyższej rozmowie Tomek Kniat kiedy wysiłki ratowania jego 13-letniego syna Filipa uderzonego przed szkołą przez samochód, okazały się daremne. Byłam wtedy z nimi w szpitalu, do ostatniej chwili. Wokoło kompletne pustki z powodu SARS (kto wtedy myślał, że lider walki z tą epidemią dr Low będzie 10 lat później nagrywał tak wstrząsający apel o prawo do śmierci z godnością), pielęgniarki w maskach, a tam podłączony do dziesiątek rurek i maszyn, wspaniały utalentowany chłopiec… Filip został odłączony, a mimo żalu odważnych mądrych rodzicow, żaden z jego organów nie mógł uratować życia innym – SARS powstrzymał na dłuższy czas wszystkie pobrania.

Co się zmieniło od 2013 roku – w Kanadzie

6 lutego 2015 roku Sąd Najwyższy jednogłośnie unieważnił zakaz wspomaganego samobójstwa, o który walczyło przez lata wielu chorych śmiertelnie Kanadyjczyków. Zaden z nich nie doczekał. Zmarł dr Low, odeszła też Sue Rodriguez, chora na na chorobę Lou Gehriga. W 1993 r. Sąd Najwyższy w tzw. sprawie Sue Rodriguez uznał, że nie ma ona prawa do pomocy w samobójstwie. Rodriguez odebrała sobie życie w 1994 r. z pomocą lekarza, którego tożsamość nigdy nie została ujawniona. 

Za zmianą prawa opowiada się 84 proc. Kanadyjczyków (90 proc. w Nowej Szkocji i Kolumbii Brytyjskiej).

W Kanadzie medyczna pomoc w popełnieniu samobójstwa była nielegalna na mocy wyroku Sądu Najwyższego w 1993 r. (to tzw. Sue Rodriguez ruling). W kwietniu 2010 r. parlament federalny opowiedział się za utrzymaniem obecnych przepisów.

Natomiast we frankofońskim Quebec parlament prowincji uchwalił już w ub.r. prawo uznające, że decyzja o zakończeniu życia stanowi element opieki nad chorym i w związku z tym podlega ustawodawstwu prowincji. W Kanadzie sprawy opieki zdrowotnej leżą w gestii prowincji, a kwestie związane z kodeksem karnym – w gestii federalnej. Zalegalizowano prawo do wspomaganego samobójstwa. Rozwiązania przyjęte w Quebecu zostały zaskarżone do Sądu Najwyższego. 

W czerwcu 2012 r. Sąd Najwyższy prowincji Kolumbia Brytyjska uznał, że przepisy kodeksu karnego są niekonstytucyjne i naruszają prawo osób śmiertelnie chorych i niepełnosprawnych fizycznie do decydowania o swoim losie. Rząd federalny złożył apelację i ją wygrał, ale Stowarzyszenie Wolności Obywatelskich Kolumbii Brytyjskiej (BCCLA) odwołało się do Sądu Najwyższego Kanady.

W piątkowym orzeczeniu Sąd Najwyższy podkreślił, że nic nie zobowiązuje lekarzy do udzielania pomocy w samobójstwie. 

Środowisko lekarskie prowadziło już konsultacje na temat możliwych rozwiązań. W ub.r. Canadian Medical Association, organizacja zrzeszająca kanadyjskich lekarzy, przegłosowała rezolucję w sprawie dania lekarzom prawa do postępowania zgodnie z własnym sumieniem, gdyby wspomagane samobójstwo zostało prawnie dopuszczone w Kanadzie. Przy tym tylko 45 proc. lekarzy opowiada się za zmianą legislacji dopuszczającą takie działania. 

Cytowany przez portal sieci radiowo-telewizyjnej CBC doktor Brian Finnemore podkreślił, że studenci medycyny uczą się stosowania zasady Hipokratesa „przede wszystkim nie szkodzić”. „Mocno wierzę, że zmuszanie człowieka do niekończących się cierpień oznacza, że mu się szkodzi” – dodał. 

Konserwatywny deputowany do federalnego parlamentu, sparaliżowany po wypadku samochodowym Steven Fletcher, powitał decyzję sądu z radością. Był zwolennikiem zmainy prawa w Kanadzie od dawna. Wielokrotnie podkreślał, że mimo zakazu i tak do takich przypadków dochodzi w Kanadzie codziennie. „Ludzie głodzą się na śmierć w domach opieki. Inny klasyczny sposób to dodatkowa porcja morfiny. Wszyscy o tym wiemy, tylko nikt o tym nie mówi” – powiedział Fletcher. 

Konserwatywny rząd federalny wiele razy podkreślał, że nie ma zamiaru powracać do dyskusji w sprawie wspomaganego samobójstwa, podobnie jak otwierać debaty na temat aborcji. Teraz będzie to konieczne. Dla rządu premiera Stephena Harpera nie jest to wygodna sprawa w roku wyborów federalnych. Harper stracił dwóch kluczowych polityków, a tu nieoczekiwany problem.

Udzielony przez Sąd Najwyższy rok na uchwalenie konkretnej ustawy w obliczu zmiany prawa pozwoli na dopracowanie m.in. ograniczeń i warunków, w jakich możliwe byłoby udzielenie medycznej pomocy w zakończeniu życia, np. że pacjenta musiałaby zbadać komisja lekarzy i pracowników służby zdrowia, by uzyskać pewność, że jest on w stanie pozwalającym na świadome podjęcie decyzji. Przy tym chory miałby gwarancje prawa zmiany decyzji. Natomiast lekarze mogliby skorzystać z klauzuli sumienia.

Sprecyzowania wymaga dość szeroki zakres przypadków, kiedy dozwolona może być pomoc medyczna w odebraniu sobie życia. sąd nie ograniczył ich do chorób terminalnych. Mówi się o cierpieniu niemożliwym do kontrolowania, nie ograniczając go do sfery fizycznej.

Dane z krajów, gdzie taka opcja jest legalna, wskazują, że korzysta z niej zaledwie 2-3 proc. umierających osób.

Konkluzja

Mamy prawo do wyboru. Na tym polega nasze człowieczeństwo, że możemy świadomie wybierać własną drogę. Nie życzę sobie, aby ktoś narzucał mi ograniczenia tych opcji według własnych wartości. Z niektórych dostępnych opcji mogę nie skorzystać, to moje prawo.

Nie życzę sobie, aby dlatego, że szanuję prawo umierającego człowieka do wyboru, zarzucano mi, że jestem zwolenniczką czy częścią czegoś, co określa się modnym acz bezsensownym pojęciem-wytrychem “cywilizacja śmierci”.  Uważam życie za największy skarb, za coś, co trzeba celebrować i szanować, bronić i chronić. Ale nie chcę, aby zabierano mi prawo do wolności.

6 lutego w Kanadzie to nie początek upadku, a dzień zwycięstwa empatii nad arogancją wszystkich, którzy wiedzą lepiej.

•••

Więcej:

Polacy nie wiedzą, czym jest “eutanazja” i chcą testamentu życia

death

 •••

Cykl “Porozmawiajmy o…” składa się z rozmów, dyskusji, wymiany zdań, czy może czasem sporów, pomiędzy nami dwojgiem, którzy od 10 lat tworzymy tę stronę w Internecie – www.gazetagazeta.com, czyli Małgorzatą P. Bonikowską i Tomkiem Kniatem. Dużo czytamy, słuchamy, myślimy i rozmawiamy i od czasu do czasu tymi naszymi rozmowami będziemy dzielili się z Państwem, jednocześnie zapraszając do dalszej dyskusji. Tematy poruszać będziemy najróżniejsze – wcale nie zawsze o polityce (pierwszy taki nam wyszedł). Będziemy zachęcać Państwa: “Porozmawiajmy o…” wszystkim co nas samych poruszyło, zastanowiło czy zbulwersowało. A więc… do usłyszenia!

Poprzednie rozmowy w naszym cyklu: Porozmawiajmy o… 

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

19 Comments

  1. Przeciwko relatywizmowi wystąpił Benedykt XVI, wykazując jego 
    bezsensowność. Każdy może widzieć „ inaczej” do momentu gdy pojawiają się prawa innego człowieka. Aborcja wkracza w obszar >prawa do życia< istniejącej już jednostki ludzkiej, odrębnego organizmu gatunku homo sapiens (por.: ontogeneza człowieka). Nie można zatem mówić o prawie „wyboru” bo się „myśli inaczej”, ponieważ prawa człowieka w naturze są nienaruszalne. A co jeśli człowiek mimo wszystko je naruszy? Wówczas winien jest złamania praw natury i krzywdy którą wyrządził innemu. Sam się zdegradował, z człowieka pełnego godności i dostojeństwa na człowieka winnego cudzej śmierci. 

    Relatywizm to zatrzymanie wszelkiej myśli. 

  2. – widze ze sporej “wiekszosci” po prostu z dobrobytu- nudzi sie na tej Ziemi ? Najciekawsze jest to ,ze znieiono kare smierci dla groznych przestepcow i zdrajcow ojczyzny – co trwalo to wiele lat aby to osiagnac. Dzisiaj natomiast zaczynaja szerzyc wyznawcy zabijania smierc na zyczenie i to prawnie zatwierdzone? Ponad 65 % lekarzy nie zgadza sie z tym, aby “zmuszono” ich do wykonywania tej eutanazji bo w panstwowej sluzbie zdrowia nie bedzie prawa odmowy ! Juz mamy “wspolczeny aborcyjny holokaust” widac ze tesknia co niektorzy za “nastepnym-mordowaniem” starych i chorych i czesto b.cierpiacych ludzi,ktorzy po prostu bedac w stanie silnego bolu nie sa w stanie zdrowo myslec! Moze zaczniemy niedlugo zmuszac ludzi do oddawania organow do przeszczepow,bo czgo maja cierpiec np. bogacze? Jestem przeciwny I mam nadziej ze jeszcze dlugo do tej “zbrodni-eutanaji” prawnie nie dojdzie! Wystarczy sobie polknac 4 tabletki wczesnopoodne i spokojnie sie wyniesc z tego swiata-co za problem?

    • Dalekowidz on

      @ M.M.VANCOUVER. i @ Agamemnon:
      Panowie możecie sobie bezmyślnie powtarzać opinie innych osób i zasłyszane plotki bez podawania jakichkolwiek weryfikowalnych źródeł, które by te “informacje” potwierdziły.

      Możecie w to nawet głeboko wierzyć. Jednocześnie ignorujecie zupełnie dane których rzetelność i wiarygodność jest bardzo łatwa do zweryfikowania. Tylko dlatego, że nie potwierdzają one Waszych poglądów. Odpowiedź plotką na dane statystyczne nie jest argumentem inteligentnego człowieka.

      Być może te Wasze argumenty kogoś przekonują. Ludzie myślący potrafią jednak po analizie faktów wyciągać własne wnioski i potrafią odzwierciedlić rzeczywistość w swoich poglądach. Ludzie wierzący dla odmiany dopasowują swój wizerunek rzeczywistości do własnych przekonań.

    • Witold Liliental on

      Zgadzam się całkowicie z Dalekowidzem, że sprawa jest całkowicie subiektywna, uzależniona od tego, w co kto wierzy. Jedno uściślenie. Słowo „eutanazja” znaczy wyłącznie to, co po angielsku nazywamy „assisted suicide”. Są pewne wyjątki, kiedy ktoś leży od lat wegetując, z martwym mózgiem. To można nazwać „mercy killing”. Jeśli ktoś kogoś zabija, tylko dlatego, że uważa go za mało przydatnego, to jest morderstwo. W swoim czasie prawica usiłowała w TV pokazywać metody stosowane przez Niemców w stosunku do chorych psychicznie i nazywać to eutanazją. To tylko kłamliwa propaganda. W moim kodeksie etycznym eutanazja, prawidłowo rozumiana, jest dopuszczalna i moralnie usprawiedliwiona. Nikt nigdy nikogo nie zmuszał i nie zmusi. W żadnym kraju nie ma prawa nakazującego udzielenie pomocy proszącemu o śmierć. W żadnym kraju nie ma prawa nakazującego wykonanie aborcji na życzenie. Są kliniki, w których pracują ludzie wierzący, że dokonując aborcji tylko pomagają kobiecie i nie skazują uszkodzonego płodu na urodzenie się i życie udręki. Są inne kliniki, gdzie z przyczyn religijnych, aborcji się nie dokonuje. Kobieta potrzebująca aborcji pójdzie tam, gdzie wie, że otrzyma pomoc. Nazywanie aborcji „holokaustem” jest, w moim kodeksie etycznym wielką nieprzyzwoitością. W holokauście Niemcy i ci, którzy im, niestety pomagali w różnych krajach nie kierowali się chęcią przyjścia komukolwiek z pomocą, tylko masowo mordowali okrutnie żywych ludzi tylko za to, że byli Żydami

    • ad Dalekowidz

      Subiektywizm w naukach szczegółowych jak filozoficznych nie ma racji bytu, ponieważ jest nieobiektywny.
      Tylko dążenie do asymptoty prawdy stanowi przedmiot dociekań naukowych. Poglądy natomiast mnie nie interesują z uwagi na ich subiektywizm. Warte są tyle co siano.

    • Dalekowidz on

      @ Agamemnon:
      Jeżeli dla Pana poglądy są “warte tyle co siano” to dlaczego Pan tutaj nie oferuje niczego innego jak tylko poglądy?

  3. Tomek Kniat

    To jest zdanie prof. Theo Boer, do którego on ma pełne prawo.

    Fakty jednak mówią coś innego:
    CancerIndex.com podaje, że w 2012 roku zmarło na w Holandii na raka 45,500 osób.
    The Netherlands Cancer Registry podaje, że w w 2012 zamrło 43,666, a w 2013 42,621.

    Euthanasia Prevention Coalition za ten sam okres (2012) zanotowała 4,188 zgonów (ok. 6.6% wszystkich zgonów na raka): http://alexschadenberg.blogspot.ca/2013/09/netherlands-euthanasia-report-indicates.html
    Najwyraźniej Euthanasia Prevention Coalition oraz prof. Boer opierają swoje publikacje na różnych źródłach.

    Dla zainteresowanych wszystkie statystyki nt. zgonów są opublikowanie po angielsku przez Holenderski urząd statystyczny na stronie:
    http://statline.cbs.nl/StatWeb/publication/?VW=T&DM=SLen&PA=81655ENG&LA=en

    • – Połowa przypadków eutanazji w Holandii nie jest dobrowolna. To dziesięć procent wszystkich przypadków śmierci w tym kraju. Starzy ludzie w Holandii boją się iść do szpitala. Wyjeżdżają za granicę – opowiadał na spotkaniu z wyborcami Rick Santorum, jeden z głównych faworytów prawyborów w Stanach Zjednoczonych.

      – Starzy ludzie w Holandii noszą na ręce specjalne opaski z napisem „Nie dokonujcie na mnie eutanazji” – opowiadał Santorum. Ci, którzy mają taką opaskę, mają jeszcze jakieś szanse na przeżycie w tym piekle. Perspektywy pozostałych seniorów są gorsze. Jeśli się mocno zestarzeją albo zachorują, poddaje się ich eutanazji. Bez pytania o zgodę. Z powodów ekonomicznych: utrzymanie staruszków kosztuje. Odbywa się to na masową skalę. Innym wyjściem jest ucieczka. Wielu niderlandzkich emerytów, by uniknąć przymusowej śmierci w szpitalu, ucieka właśnie do zagranicznych klinik.

  4. Witold Liliental on

    Nikt z nas nie ma prawa narzucać swoich poglądów innym pod pretekstem twierdzenia, że „ci inni” popełniają moralne zło. Jeśli ktoś nie wytrzymuje swoich cierpień, wie, że medycyna poprawić jego stanu nie może i chce tylko skrócić swoje niepotrzebne cierpienia przez śmierć, to nie widzę w tym NICZEGO moralnie złego, że ktoś na jego życzenie godzi się pomóc mu w tym, żeby ta śmierć była w miarę bezbolesna. W moim kodeksie moralnym ten pomagający czyni dobrze. Kiedy Święta Inkwizycja mordowała tzw. „heretyków” na stosie, kaci sami podawali skazańcom truciznę, żeby się krócej męczyli. Czy to skrócenie męki było moralnym złem? Cała dzisiejsza dyskusja nt. eutanazji podszyta jest polityką. Zamiast zajmować się tym, by ludzie byli tolerancyjni w stosunku do różniących się kolorem skory, wyznaniem, orientacją seksualną, czy poglądami kościół w Polsce zajmuje się seksem, in vitro i eutanazją, uzurpując sobie „jedynie słuszne” prawo do interpretacji wszystkiego, co związane jest z seksem, poczęciem, rodzeniem itp., a ludzi strasząc grzechem.

    • W Holandii w ciągu ubiegłego roku dokonano ponad 20 tys. aktów eutanazji. Ludzie ci pozostawieni zostali sami sobie.

      Człowiek nie powinien ginąć z ręki człowieka lecz trzymany za rękę.

      Pozdrawiam

    • Tomek Kniat

      Nie wiem na jakie źródła powoje się Agamemnon. Oto dane statystyczne:
      “In 2005, of all deaths in the Netherlands, 1.7% were the result of euthanasia and 0.1% were the result of physician-assisted suicide. These percentages were significantly lower than those in 2001, when 2.6% of all deaths resulted from euthanasia and 0.2% from assisted suicide. ” Na podstawie The New England Journal of Medicine http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/nejmsa071143

      The Telegraph podaje następujące dane: “Requests have risen steadily since 2003 when 1,626 people applied for medically administered euthanasia, in most cases by a lethal injection, or assisted suicide.
      As previously controversial “mercy killings” have become socially and medically acceptable, the number of cases, the vast majority of medical euthanasia, have more than doubled over the decade to 2012.” http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/netherlands/10330823/Number-of-Dutch-killed-by-euthanasia-rises-by-13-per-cent.html

      Na podstawie powyższych informacji liczna 20 tyś wydaje się mocno wygórowana.

    • Nikt już nie umiera w skutek ciężkiej choroby, tylko jest wcześniej poddawany eutanazji. Jest to postrzegane jako prawo przysługujące pacjentowi i jego rodzinie, bez wyjątków. Lekarze w każdym razie tak to odczuwają i boją się odmówić.

      prof. Theo Boer

      (Holenderski lekarz i etyk, który w 2001 r. popierał legalizację eutanazji. W międzyczasie zmienił jednak zdanie).

    • Zło moralne jest ściśle zdefiniowane i nie posiada konotacji subiektywizmu.

    • Dalekowidz on

      @ AGAMEMNON: “Zło moralne jest ściśle zdefiniowane i nie posiada konotacji subiektywizmu.”

      Jest ściśle zdefiniowane ale tylko w odczuciu jednostki. Każda osoba jednak inaczej tę moralność definiuje, szczególnie gdy wywodzą się z różnych kultur i różnych religii. Dlatego właśnie odczucie moralności JEST bardzo subiektywne i dlatego właśnie w cywilizowanych państwach od kilkuset juz lat posługujemy się prawem, które ma odzwierciedlać moralność interpretowaną przez większość obywateli.

    • ad Dalekowidz

      “Dlatego właśnie odczucie moralności JEST bardzo subiektywne i dlatego właśnie w cywilizowanych państwach od kilkuset już lat posługujemy się prawem, które ma odzwierciedlać moralność interpretowaną przez większość obywateli.”

      Np. w cywilizowanym państwie europejskim w latach 1939 – 1945.

    • Dalekowidz on

      @ AGAMEMNON: “Np. w cywilizowanym państwie europejskim w latach 1939 – 1945.”

      Cywilizowanym i pobożnym z “Gott mit uns” wypisanym na mundurach.

  5. „Dr Low podobnie jak wiele innych w pełni świadomych osób, domagał się prawa do wyboru i decydowania.”
    Zwrot eufemistyczny, ukuty w celu usprawiedliwienia popełnienia zła moralnego.
    Tyle tylko, że człowiek ma wolną wolę i całe życie wybierał, wybiera i będzie wybierał. Wybór pomiędzy dobrem a złem zawsze towarzyszył historii człowieka na ziemi.
    Zwrot stosowany w kategorii erystyki, mający na celu w końcowym efekcie naruszyć porządek moralny. Porządek moralny funkcjonuje w układzie logicznym i nie da się go wyeliminować, bez szkody dla funkcjonowania tak jednostek jak i całych społeczeństw.

    Oto pytanie z zakresu filozofii bytu.
    Czy życie które posiadasz jest twoje? tzn. czy sam sobie je dałeś? Jeśli tak to możesz z nim robić co chcesz.
    Nie wkraczasz w obszar cudzych praw.

  6. Wszystko zależy od tego, czy jesteśmy wierzący. Jeśli tak, uważamy, że to Bóg decyduje o tym, kiedy i jak odejdziemy z tego świata. Tych dwóch światopoglądów nie da się pogodzić.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.