Nie dajmy z siebie robić wrogów

0

Ktoś, kogo uważam za o wiele mądrzejszego od siebie, powiedział, że oponenci w dyskusji politycznej tak naprawdę nie dzielą się na prawicowych i lewicowych tylko na ludzi posiadających poczucie humoru, lub nie. Dzielą się na osoby gotowe zmienić swoje opinie w świetle faktów albo na dobierające fakty w celu potwierdzenia swoich przekonań.

Idąc dalej tym tokiem myślenia, nie patrzyłbym na masakrę w Paryżu jako brutalny atak muzułmanów w kraju chrześcijańskim, lecz jako na napad fanatyków religijnych na pismo na wskroś ateistyczne. Oczywiście zaraz padnie argument, że tak długo jak satyrycy Charlie Hebdo naśmiewali się z kleru katolickiego, to nikt do ich redakcji nie wpadał z karabinami maszynowymi, więc najwyraźniej chrześcijanie są tolerancyjni, a muzułmanie nie. Nie zapominajmy jednak, że wśród chrześcijan również nie brakuje jednostek uważających, że zabijanie w imię Boga jest jak najbardziej uzasadnione. Wystarczy przypomnieć ataki na życie lekarzy przeprowadzających aborcje. Z informacji docierających do nas odnosimy wrażenie, że społeczeństwa chrześcijańskie i muzułmańskie różnią się znacznie ilością postaw ekstremalnych i retoryką kleru. Historia jednak pokazała, że ta ilość ekstremistów i retoryka zmieniały się na przestrzeni wieków.

Pytanie, które chciałbym zasugerować jako obecnie najważniejsze, to: jak najlepiej odpowiedzieć na „francuski 911”. Przecież od 2001 roku powinniśmy się zbiorowo czegoś nauczyć. Powinniśmy się nauczyć między innymi, że nie chcemy aby nasza reakcja na atak narobiła większej szkody niż sami terroryści.

W wypadku Charlie Hebdo powinniśmy stanąć w obronie satyryków – to chyba jest oczywiste – ale nie dlatego, że się z nimi zgadzamy ale dlatego że cenimy sobie w naszych społeczeństwach wolność wypowiedzi. Od fanatyków religijnych każdego wyznania różni nas nie tylko tolerancja, ale wręcz potrzeba wyrażania i co jeszcze ważniejsze: słuchania zróżnicowanych opinii. Przynajmniej wciąż mam nadzieję, że nas różni, chociaż coraz częściej miewam wątpliwości.

Wystąpienie w obronie swobody wypowiedzi ludzi, z którymi się nie zgadzamy, jest trudne, wymaga dojrzałości i pewnej dozy odwagi.  Chciałbym żeby mnie na taką postawę było stać. Chciałbym również, żeby moi rozmówcy (czytelnicy, słuchacze) rozumieli różnicę pomiędzy obroną swobody wypowiedzi a obroną argumentów oponenta.

Bądź co bądź, wbrew temu co nam starają się wmówić zarówno ekstremiści spod półksiężyca, jak i krzyża, „wartości chrześcijańskie” i „wartości muzułmańskie” nie różnią się tak bardzo (jeżeli w ogóle). Różnią się jedynie ich fanatyczne interpretacje. Może w świetle tragicznych wypadków minionych kilku dni trudno jest nam dostrzec wszystko, co nas łączy, ale nie dajmy się ponieść emocjom i retoryce fanatyków.

Nie jestem ekspertem od żadnej religii, ale chyba każda stara się nas skierować ku zrozumieniu i umiłowaniu naszych oponentów. Choć przyznam szczerze, że to bardzo trudne. Warto jednak próbować – szczególnie w takich czasach jak teraz. 

To w jakim stopniu nam się uda to zrozumienie i wypływający z niego dialog wpłynie na wiadomości płynące ze światowych mediów w niedalekiej już przyszłości.

Poleć:

O Autorze:

Tomek Kniat

Urodziłem się i wychowałem w Warszawie. Kocham to miasto – o ile oczywiście miasto można kochać. Od 1988 mieszkam w Toronto, czyli przez mniej-więcej połowę swojego życia. W Toronto jestem Polakiem, a podczas wizyt w Ojczyźnie jestem Kanadyjczykiem w Warszawie.

Więcej-> o mnie 

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.