Przestańmy lubić psychopatów

0

Według definicji medycznych psychopata, to osoba o zwiększonym pragnieniu sukcesu przy jednoczesnym znieczuleniu na cierpienie innych osób. Podobno ludzie o takich skłonnościach wcale nie należą do wyjątków, jest ich w każdym społeczeństwie kilka procent, co oznaczałoby, że w Kanadzie mamy kilkaset tysięcy psychopatów.

Gdy się trochę zastanowić, to chyba każdy z nas pamięta kogoś ze swojego otoczenia dążącego do celu po przysłowiowych trupach. Zdecydowana większość psychopatów zaczyna jednak jako niezwykle przyjemni ludzie. Komplementy, obietnice, drobne przysługi – w ten sposób wyrabiają sobie pozycję, która dla nich jest niezwykle ważna i bardzo im potrzebna. Psychopata na tym etapie potrafi być duszą towarzystwa, znajomi widzą w nim osobę która poradzi i potrafi załatwić różne sprawy, a przynajmniej powiedzieć jak to zrobić. Dzięki swoim wyrosłym ambicjom są efektywni w pracy, odnoszą sukcesy. Po części dzięki swojej ciężkiej pracy i po trochu dzięki pomocy tych, którymi zaczynają się wysługiwać. Są cenieni przez swoich przełożonych jako oddani, energiczni i efektywni pracownicy. Każdy znany w historii psychopata miał wielu oddanych fanów.  

Ambicje psychopaty pozostaną jednak zawsze niezaspokojone. Zawsze oczekuje więcej. Od innych, ale przede wszystkim od siebie. Z czasem wzrasta jego wewnętrzna frustracja i strach przed utratą tak ważnej dla niego pozycji. I w tym momencie zaczynają się pierwsze problemy. Coraz więcej wymaga od ludzi w swoim otoczeniu. Zaczyna siebie widzieć jako lidera, który ze względu na swój wyjątkowy talent ma prawo wysługiwania się i pomiatania innymi. “Zrób to dla mnie, bo ty możesz to teraz zrobić lepiej”. “Ja jestem zajęty ważniejszymi sprawami, przecież mógłbyś mi w tym pomóc”. “Myślałam, że będę mogła liczyć na Twoją przyjacielską przysługę, ale jak nie chcesz mi pomóc…”. Ale z czasem mniej i bardziej wyrafinowane prośby przestają wystarczać. Zaczyna się manipulowanie, podkradanie pomysłów, przywłaszczanie sobie efektów cudzej pracy.
Wcześniej czy później współpracownicy zaczynają dostrzegać zmiany w zachowaniu psychopaty. Jest on jednak wciąż nieformalnym liderem. Od jego efektywności zależą wyniki całego zespołu. Łatwiej jest przemilczeć szkodliwe zachowania. W pewnym momencie ta sytuacja trafia do przełożonego. Tego samego przełożonego, który promował psychopatę za jego wyniki i stawiał jako przykład pozostałym członkom zespołu. Tego samego przełożonego, którego przyszłość zawodowa zależy od dalszych wyników pracy efektywnego psychopaty. A takiego pracownika przecież nie jest łatwo znaleźć. Czy można się więc dziwić, że przełożeni tak łagodnie podchodzą do pierwszych informacji o wybrykach psychopatów?
Jednak właśnie na tym etapie my wszyscy mamy szansę uratować psychopatę i cały zespół przed zagładą. W momencie, gdy psychopata po raz pierwszy zaczyna przekraczać normy społeczne, towarzyskie, czy profesjonalne. Wtedy, gdy jeszcze nie wyrobił sobie przekonania, że z każdej sytuacji potrafi się jakoś wykręcić. Wtedy, jeszcze wystarczy zwrócona uwaga. Im wcześniej, tym łatwiej. Wtedy możemy łatwo pokazać psychopacie, że do swoich celów może skuteczniej dążyć współpracując z innymi, a nie posługując się nimi, a nie posługując się nami.  Oczywiście, że nie nauczymy go zrozumienia i szacunku dla innych, ale pokażemy że istnieją lepsze, bardziej efektywne sposoby. Że istnieją efektywne dla niego zachowania, które nie prowadzą do wypaczań społecznych. Pragnienie sukcesu psychopaty skłoni go do wyboru najbardziej efektywnych metod działania. Po części od nas samych zależy jakie to będą metody. 
 Żeby to jednak zrobić musimy być mniej zapatrzeni w ich sukcesy i sami lepiej sobie zdawać sprawę z ceny jaką wszyscy za te sukcesy płacimy. Musimy po prostu mniej ich lubić za to co nam się w psychopatach podoba, a będziemy mieli mniej powodów żeby ich nienawidzić za to budzi obrzydzenie. 
W ten prosty sposób możemy sprawić, że wiadomości w przyszłości będą nieco lepsze.
Poleć:

O Autorze:

Tomek Kniat

Urodziłem się i wychowałem w Warszawie. Kocham to miasto – o ile oczywiście miasto można kochać. Od 1988 mieszkam w Toronto, czyli przez mniej-więcej połowę swojego życia. W Toronto jestem Polakiem, a podczas wizyt w Ojczyźnie jestem Kanadyjczykiem w Warszawie.

Więcej-> o mnie 

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.