Najlepiej gdyby policji nie było wcale

0

Głównym zadaniem policji jest zapewniać nam – obywatelom poczucie pewnego bezpieczeństwa. Policjanci eliminują z naszego życia elementy zagrażające temu bezpieczeństwu: zatrzymują kierowców prowadzących samochody z morderczą prędkością, zabierają prawo jazdy pijakom, pakują do radiowozów facetów bijących swoje partnerki, aresztują złodziei i morderców. Wszystko cacy.

Dlaczego więc w społeczeństwach gdzie jest więcej policji ludziom wcale nie żyje się bezpieczniej? A nawet wręcz przeciwnie? Dlaczego w Wschodniej Europie za żelazną kurtyną, w czasach gdy co trzeci podziemny opozycjonista pracował dla „służb specjalnych”, to poczucie bezpieczeństwa było farsą zarówno w społeczeństwie jak i również wśród szeregów władzy kierującej tym całym systemem policyjnym?

Z policją jest trochę tak jak z kratami w oknach. Niby powinny nam dawać to poczucie bezpieczeństwa, ale tak na prawdę efekt jest zupełnie odwrotny. Może nawet dobrze się czujemy gdy je instalujemy, z dumą i zadowoleniem oddychamy na ich pierwszy widok, ale bardzo szybko to poczucie bezpieczeństwa zmienia się w przypomnienie o istniejącym zagrożeniu. Bo przecież „na złodzieja zamka nie ma” i za każdym razem, gdy wyglądamy przez okno te kraty przypominają nam teraz o złodziejach.  Tak samo, jak trzy zamki w stalą okutych drzwiach nie dały nam poczucia bezpieczeństwa zanim zainstalowaliśmy te kraty. Co teraz? Wyższy płot? Potem na płocie dodamy drut kolczasty? A może ten drut podłączyć pod prąd, tak na wszelki wypadek? Czy tak wyobrażamy sobie bezpieczny dom?

Za każdym razem, gdy jakiś facet z karabinem narobi szkody, większość polityków sugeruje, że najlepszym rozwiązaniem będzie… więcej facetów z karabinami. Dlaczego? Czy nikogo nie uderza prymitywizm takiego sposobu myślenia?

Leczenie źródeł problemów jest trudne – zgadzam się. Efekty nie zawsze są łatwe do przewidzenia i czasami trzeba długo na nie czekać. Jakoś jednak nauczyliśmy się, że najlepszym sposobem na wodę kapiącą z sufitu nie jest wiadro lecz naprawiony dach. Jakoś nauczyliśmy się, że w szpitalu nie jest najważniejszy anestezjolog uśmierzający ból jednym zastrzykiem, lecz specjalista leczący nas z choroby.

Nie proponuję żeby ze szpitali pozwalniać anestezjologów, sugeruję tylko, że więcej krat w oknach nie zwiększy naszego bezpieczeństwa dopóki nie odkryjemy dlaczego po naszej dzielnicy kręcą się ludzie, których zamiary i zachowania drastycznie odbiegają od norm normalnego ludzkiego współżycia. 

Ale to już nie jest zadaniem policji…

Poleć:

O Autorze:

Tomek Kniat

Urodziłem się i wychowałem w Warszawie. Kocham to miasto – o ile oczywiście miasto można kochać. Od 1988 mieszkam w Toronto, czyli przez mniej-więcej połowę swojego życia. W Toronto jestem Polakiem, a podczas wizyt w Ojczyźnie jestem Kanadyjczykiem w Warszawie.

Więcej-> o mnie 

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.