Książka wyjątkowa

7
Bez względu na to, jakie się ma poglądy polityczne i czy ma się uprzedzenia rasowe, czy walczy z nimi, sam dźwięk nazwy państwa Izrael wywołuje, zwłaszcza u Polaków jakieś emocje. Dla wielu Żydów rozproszonych po świecie jest to ich duchowa ojczyzna, otoczona przez wrogów chcących ją anihilować. Dodajmy na marginesie, że Ojczyzna, ale lepiej ją odwiedzać, a nie mieszkać w niej. Dla innych, jest to Ziemia Święta, kraina historyczna, pełna miejsc przypominających o kolebce wiary chrześcijańskiej. Jeszcze inni postrzegają to państwo jako bezwzględnego hegemona, gnębiącego Palestyńczyków i mordującego bezbronne arabskie dzieci. A jaki jest Izrael od środka, dla ludzi tam mieszkających? Ela SidiNie byłem dotychczas nigdy w Izraelu, aczkolwiek od dawna mam na to wielką chęć, tylko jakoś dotychczas nie wyszło. Ta chęć wzmogła się szczególnie po przeczytaniu książki autorstwa Eli Sidi, zatytułowanej “Izrael oswojony”. Ela Sidi jest Polką, jak sama o sobie pisze “Gojką z Izraela”, która wyszła za mąż za Izraelczyka i od dwudziestu lat mieszka z nim i z dwojgiem dzieci w Ramat Gan jednej z nowoczesnych dzielnic Tel Awiwu. Przez te lata nauczyła się, w jej własnych słowach, rozumieć ten kraj, stworzony z myślą o Żydach, przedzielony betonowym murem, mający najlepszą armię świata i pazurami broniący się przed zepchnięciem do morza przez sąsiadów. To rozumienie, a więc oswojenie się z Izraelem, nie przyszło jej łatwo ani szybko. Zacytuję słowa autorki ze wstępu do książki: “Moje spotkanie z tym krajem zmieniło mnie. Noszę po nim szramę. Dziś rana jest już zagojona. Traktuję ją jak medal za odwagę i pamiątkę z okresu, kiedy nasza wzajemna obcość budziła lęk, podejrzenia i nawet agresję. Izrael stał mi się bliski, a jego los bardzo ważny. Moje dzieci żyją z nim w przyjaźni. Dlatego wiem: aby się z nim oswoić, trzeba się tu urodzić, cierpliwie poznawać, przybliżać, poczuć zapach, wyczuć kształt, posłuchać głosu, posmakować słodyczy i znieść gorycz. Należy pamiętać, że nie z każdym lubi się spoufalać”.   Jednak, jak wynika z kartek książki, bynajmniej nie każdy dzisiejszy Izraelczyk urodził się w tym państwie. Oprócz żyjącej jeszcze garstki najstarszych przedwojennych imigrantów z Europy (głównie z Polski), którzy zakładali komunalne gospodarstwa, czyli kibuce, żyje w Izraelu wielu Żydów europejskich, którym udało się przeżyć Holokaust, którzy marzyli o państwie żydowskim, gdzie wreszcie będą u siebie,a bycie Żydem nigdy nie będzie powodem do dyskryminacji. W Izraelu mieszkają kolejne fale imigrantów z powojennej Polski. Paradoksalnie, z tych, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia Polski w 1968 roku, tylko zdecydowana mniejszość osiedliła się w Izraelu. Wszyscy oni należą do grupy Żydów aszkenazyjskich, czyli europejskich. Do tego kraju trafiła też liczna fala Żydów rosyjskich, łącznie z liczebną grupą Rosjan podających się za Żydów, ponieważ była to wówczas jedyna droga do opuszczenia raju ludu pracującego miast i wsi. Izrael zamieszkują przybysze z krajów Afryki północnej, czyli Żydzi sefardyjscy, potomkowie Żydów wygnanych w XV wieku z Hiszpanii i rozproszonych po krajach basenu śródziemnomorskiego. Wreszcie, do Izraela przybyło wielu Żydów amerykańskich, syjonistów o bojowym nastawieniu, często osadników w miejscowościach wybudowanych na terenach okupowanych przez Izrael i nieprzejednanych wrogów Arabów. No i jest (bo jakżeby miała nie być?) mała grupka rdzennych Polaków. Większość z tych grup pochodzących z innych krajów przywiozła do Izraela swoją odrębną kulturę, swoje obyczaje i swoją kuchnię. Od 1948 r., czyli od powstania państwa Izrael, oprócz nowych osadników, przybyszów z innych krajów żyją tam ci, urodzeni już w Izraelu, o których mówi się “Sabra”. To wszystko Żydzi, ale w Izraelu mieszkają przecież jeszcze Arabowie, Druzowie i azylanci z niektórych dotkniętych wojną krajów afrykańskich.
Wszystko to opisane jest szczegółowo i barwnie w książce. Czytając “Izrael oswojony” widzi się, że kraj ten bynajmniej nie jest tyglem, w którym grupy te z czasem stapiają się w jednolitą społeczność. Raczej jest to mozaika złożona z enklaw, zamieszkałych przez zwarte poszczególne grupy, nadające im swoisty charakter, atmosferę, a nawet wygląd. Ela Sidi zaskakuje czytelnika licznymi paradoksami,jakie charakteryzują państwo żydowskie. Przykładowo, język Jidysz, którym posługiwała się przytłaczająca większość mniej zasymilowanych Żydów europejskich jest w Izraelu prawie niesłyszany, a nawetprzezniektóreśrodowiska uważany za żargon, w którym nie przystoi mówić. Autorka jest mistrzynią w przekazywaniu paradoksów Jeden ze śródtytułów brzmi: “Czy w Izraelu opłaca się być Żydem ultra ortodoksyjnym?” Bo, jak wynika z lektury książki, Izrael, poza podziałami etnicznymi jest też podzielony na nowoczesną ludność świecką i nawet całkowicie areligijną oraz na religijnych ortodoksów. Ci, z kolei, dzielą się na przeróżne odłamy, od umiarkowanych do wręcz fanatyków. I tu paradoks: najbardziej fanatyczni członkowie grup ultraortodoksyjnych nie uznają państwa, w którym żyją. Oni utrzymują, że państwo Izrael może dopiero wówczas odrodzić się, kiedy Mesjasz przyjdzie i ich do niego przyprowadzi. Ludzie ci mają bardzo restrykcyjny kod moralności, kobieta jest w pełni poddana mężowi, natomiast seks małżeński nie ma służyć jakiejkolwiek przyjemności, a wyłącznie rodzeniu potomstwa. Młodzi, którzy się wyrwali z tego środowiska, przeszli do świata nowoczesnego, są przez swoje rodziny odrzuceni i niemal wyklęci. Mimo iż ultraortodoksi są, statystycznie biorąc, w mniejszości, trudno nie zauważyć, czytając tę książkę, że Izrael jest państwem, w którym religia ma silny wpływ na panujące prawa. Jak tłumaczy autorka, zanim powstało państwo Izrael, jej późniejszy pierwszy premier Ben Gurion musiał zdobyć poparcie państw ONZ, a by to osiągnąć wpierw poparcie diaspory żydowskiej na świecie. W tym celu musiał dać pisemne zapewnienie wpływowym rabinom, że mające powstać państwo żydowskie będzie się kierowało zasadami religii mojżeszowej i przestrzegało wszelkich jego nakazów. Prowadzi to do takich utrudnień dla ludności areligijnej, że w dzisiejszym Izraelu, państwie nowoczesnym technologicznie, nie można zawrzeć ślubu cywilnego. Chcący zawrzeć takie małżeństwo zmuszeni są polecieć do innego kraju, często Cypru, jako najbliższego przyjaznego i stamtąd wrócić z odpowiednim dokumentem, który państwo Izrael uznaje. Ultraortodoksi zwolnieni są od powszechnej służby wojskowej. Przeważnie nie pracują, tylko studiują święte księgi i żyją z zapomogi, jaką wypłaca im państwo, którego niektórzy z nich nawet nie uznają. Tu trudno nie pokusić się o pewne analogie. W Polsce pewna, na szczęście mniejsza część społeczeństwa, tzw. “lud smoleński”, też nie uznaje, z całkiem innych powodów, państwa, w którym żyje, nawet korzysta z pełnej wolności do głoszenia, że są “zniewoleni”, ale chętnie od tego państwa bierze wszelkie zapomogi i odszkodowania i nawet domaga się więcej.
“Izrael oswojony”, to najbardziej wszechstronny opis życia, ludności, obyczajów i miejsc w tym fascynującym kraju. Autorka, która poznała dobrze język hebrajski i dokonała wielu tłumaczeń sztuk i literatury, mieszkając w Izraelu dwadzieścia lat miała okazję poznać wszystkie aspekty tamtejszego życia. Prowadzi nas, niczym przewodniczka, po uliczkach i zakamarkach nowoczesnego Tel Awiwu, historycznej Jerozolimy, swoją narrację wzbogacając dowcipami, zabawnymi dykteryjkami i historią tych miejsc. Jedzie z nami do odległych klasztorów, barwnie ukazuje krajobraz po drodze, zapoznaje z nieprzeciętnymi ludźmi. Zaprasza nas do ciekawych restauracji, żeby skosztować egzotyczne potrawy. Nawet, czytając książkę, uczestniczymy w tradycyjnych weselach i innych uroczystościach różnych odłamów judaizmu. Poznajemy stosunki w pracy w nowoczesnej redakcji, wnikamy w zakamarki obyczajowości seksualnej w tym kraju i oglądamy egzotyczne przemiany ulic izraelskich miast w chwilach świąt. Izrael oswojony Książka Eli Sidi nie oddawałaby całości obrazu Izraela, gdyby pominęła sprawę konfliktu z Palestyńczykami. Opisuje ona społeczność Izraela, od zarania tego państwa przyzwyczajoną do poczucia stałego zagrożenia, życia ze schronami przeciwbombowymi i maskami przeciwgazowymi na wyposażeniu domów i mieszkań. Życia, w którym na co dzień przy wejściu do centrum handlowego trzeba przechodzić przez wykrywacz metalu i otwierać torebki do kontroli. Ale autorka widzi też drugą stronę medalu ukazuje nam życie Palestyńczyków, utrudnione wieloma obostrzeniami na co dzień, opisuje historię narastania wzajemnej nieufności. Pokazuje też jednak przykłady indywidualnej dobrej woli z obydwu stron. Autorka, będąc obywatelką Izraela, nauczyła się szanować i lubić ten kraj, przy czym uznaje prawo Palestyńczyków do własnego państwa. Pogląd taki dzieli wielu Izraelczyków. Ale, jak zaznacza autorka, krytyka państwa Izrael wewnątrz środowiska izraelskiego przyjmowana jest jako po prostu krytyka. Natomiast jeśli taka sama krytyka padnie z ust kogoś spoza tego środowiska, nierzadko będzie ona uznana za… antysemityzm.
Koniec książki opowiada o Polakach żyjących w Izraelu i o nieustającym sentymencie autorki do Polski. Gdy jest ona u siebie w Izraelu, broni wszelkiego, co polskie, natomiast, gdy odwiedza stary kraj, broni Izraela. Tak to już często jest w przypadku nas, emigrantów. Gdyby mi zadano pytanie, co stanowi główne zalety opisywanej tu książki, odpowiedziałbym, że oprócz świetnej i żywej narracji, wspaniałego zmysłu obserwacyjnego i dużej dozy humoru, na czoło wysunąłbym odwagę i uczciwość. Jeszcze nigdzie nie spotkałem tak pełnego i wyjaśniającego obrazu złożoności tego wyjątkowego kraju. I właśnie dlatego książkę tę uważam za wyjątkową.

Witold Liliental

Ela Sidi Izrael oswojony Stron 554 Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, 2013 ISBN 978-83-7758-329-6
Poleć:

O Autorze:

Witold Liliental

Urodzony w Polsce, dorastający w Południowej Afryce, inżynier metalurg z zawodu (dyplom z Polski) i dziennikarz, propagujący tolerancję rasową, szczególnie aktywny w obalaniu stereotypów i uogólnień, popularyzator historii Polski i osiągnięć Polaków w starym kraju i na świecie, recenzent wydarzeń kulturalnych i książek.

7 Comments

  1. Malgorzata P. Bonikowska
    Malgorzata P. Bonikowska on

    Odpowiedź od redakcji na uwagę “andrew”:
    Polecam Panu biografię W. Lilientala, z której dowie się Pan, dlaczego zupełnie nieuzasadnionym jest twierdzenie jakoby nie zagrzał w żadnym kraju miejsca http://www.gazetagazeta.com/o-nas/pisza-do-nas/witold-liliental-2/
    Dowie się Pan dlaczego mieszkał w Afryce, USA i obecnie w Kanadzie.
    Wybaczy Pan, ale nie drukujemy artykułów, które nawołują do nienawiści czy szkalują kogokolwiek. Witold Liliental jest gorącym patriotą, Polakiem, który dla Polski zrobił więcej niż wielu znanych mi Polaków.

  2. Ile ten Witold Lillental musi miec nienawisci w sobie do Polakow kiedy nie omieszkuje w zadnym swoim artykule (a czytalem wiele) niby pryncypjalnie, niby z troski o prawde ale lekcewazaco, szkalujaco dolozyc nam przy kazdej okazji. Doskonaly material na dyzurnego pracownika Gazety Wyborczej. Nie zagrzal miejsca w zadnym kraju zbyt dlugo – ciekawe dlaczego?

    • Antoni Kalinski on

      Andrew – jesteś chorym z ninawiści antysemitą, który we wszystkim dopatruje się ataku na Polskę. Co ma jedno z drugim. Red. Liliental napisał recezję ciekawej książki – może warto byłoby abyś trochę poczytał o Żydach. Są tacy sami jak my – jedni mądrzy, drudzy mający obsesję jak Ty. Takie właśnie ignoranckie wypowiedzi dają nam Polakom opinię antysemitów jako całemu narodowi. Obudź się i spójrz na siebie!

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.